7. Dlaczego akurat Louis?
- Poprosił cię?
Skinęłam głową, a Charlotte zaczęła piszczeć z radości. Uśmiech rozprzestrzenił się na jej twarzy.
- Dlaczego jesteś taka szczęśliwa? - zapytałam.
- Chodzisz z jednym z najgorętszych facetów, który kiedykolwiek postawił stopę w tym domu!
- I? - zaśmiałam się.
- I to oznacza, że jesteś wielką szczęściarą, dziwko!
- Dzięki... Tak myślę.
Charlotte usiadła na kanapie, na jej twarzy nadal widać wielki uśmiech. Śmiejąc się wysypałam na nią popcorn. Popatrzyła na mnie z niejasnym wyrazem twarzy.
- Dlaczego w ogóle Louis ci się spodobał? Jeszcze przed tym kiedy zaczęliście oficjalnie się spotykać?
- Nie wiem Char - wzruszyłam ramionami - On po prostu przykuł moją uwagę, nie wiem dlaczego.
- Być może wasza dwójka weźmie ślub - zażartowała Charlotte.
- Bądźmy poważne.
- Ja jestem poważna.
- Charlotte, on zapytał mnie dopiero wczoraj w nocy.
- Tak? Nie mówiłaś mi o tym.
- Skylar Mason tam była.
- Nie-e. Ten kaszalot was spotkał?
- Tak.
- Jak poszło?
- Miała zamiar go poderwać.
- Co on zrobił?
- Powiedział, że jest moim chłopakiem.
- Rany, czy to się stało naprawdę?
- Tak - uśmiechnęłam się.
- Jakie to romantyczne.
- Nie sądzę, że aż tak - powiedziałam.
- Jak to nie?
- On tylko powiedział, że jest moim chłopakiem, dopiero później go o to spytałam.
- Ok, to nie było aż takie romantyczne jak myślałam.
- Właśnie.
Zeskoczyłam z kanapy i poszłam do kuchni zatrzymując się przy szafce, wyjęłam z niej opakowanie Slim Jim. Poczułam jak czyjeś ręce owijają się wokół mnie i jak czyjaś klatka piersiowa przyciska się do moich pleców. Przechyliłam głowę do tyłu, żeby zobaczyć kto to. Zobaczyłam Louis'a. Jego usta zaznaczały szlak w dół mojej szyi.
- Cześć - szepnął Louis.
- Cześć - uśmiechnęłam się - Co tutaj robisz?
- Twój brat zaprosił mnie na XBOX'a - zaśmiał się.
- Czy to jest prawdziwy powód dlaczego tutaj jesteś?
- Nie do końca.
- Więc po co przyszedłeś?
- Żeby zobaczyć moją uroczą dziewczynę - uśmiechnął się słodko.
Odwróciłam się i oparłam się o ladę. Louis mnie pocałował. Przytuliłam się do niego, a on cmoknął moje czoło. Chłopak oparł policzek na mojej głowie, a jego ręka zjechała w dół moich pleców.
- Czemu Charlotte patrzy na nas z wielkim uśmiechem na twarzy? - zachichotał Louis.
- Ona jest szczęśliwa, że chodzimy ze sobą.
- Oh - wzdycha - Ja też.
- Nie powiesz mi, że nie powinnam się angażować z kimś takim jak ty? - zaśmiałam się.
- Ktoś taki jak ty - wzdycha - nie ma dokładnie na myśli mnie.
Louis zaczął mnie całować. Owinęłam ręce wokół niego, a on jeździ rękami po moich plecach. Usłyszeliśmy jak schody skrzypią, Louis oderwał się ode mnie na ten dźwięk.
- Nie powiedziałeś Lee, prawda? - zapytałam.
- Nie.
- Prawdopodobnie nie będzie za to zły - wzruszyłam ramionami.
- Może.
Lee wszedł do kuchni i zabrał ode mnie opakowanie Slim Jim. Poklepał Louis'a po plecach i wskoczył na ladę. Byłam lekko spięta. Nie chciałam, żeby to zauważył, więc poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku, Charlotte przyszła i usiadła na krawędzi łóżka.
- Louis powiedział Lee - wyrwała Charlotte.
- Dobrze.
- To zabawne, że martwi się tym co Lee o tym myśli.
- Wiem, to słodkie.
Położyłyśmy się na plecach i wpatrywałyśmy się w sufit. Ciszę przerwało pukanie do drzwi. Za chwilę w pokoju pojawili się Noah i Louis.
- Co wy chcecie? - uśmiechnęłam się.
- Chcemy was zabrać na podwójną randkę - powiedział Noah.
- Czego? - zapytała Charlotte.
- Ponieważ jesteśmy z Meg razem tak jak wy - odpowiedział Louis.
- Gdzie pójdziemy? - zapytałam.
- Myśleliśmy o kręglach - zaproponował Noah.
- Brzmi ok - wzruszyłam ramionami.
- Um.. Będziemy czekać na was na dole - powiedział Louis.
Chłopcy wyszli z pokoju szepcząc coś do siebie i zamknęli za sobą drzwi. Popatrzyłyśmy się na siebie z Charlotte i wybuchnęłyśmy śmiechem. Zeszłam pierwsza z łóżka, podeszłam do szafki i wyciągnęłam z niej moją nową bluzkę. Położyłam ją na łóżku i wyciągnęłam moje obcisłe jeansy. Położyłam je obok bluzki i zeskanowałam oczami strój sprawdzając czy jest odpowiedni. Charlotte kiwnęła głową na potwierdzenie. Podeszła do mojej szafy i wyciągnęła z niej leginsy.
- Co ty z tym robisz? - zapytałam.
- Ubieram to.
- Do czego?
- Do twojego Yankees'a - uśmiechnęła się.
- Słodko - powiedziałam.
- Wiem.
~
Zeszłyśmy na dół, chłopcy stoją w kuchni tyłem do nas. Chrząknęłam, a oni się do nas odwrócili. Ich oczy przeanalizowały nasze stroje.
- Oh - powiedział Louis - Gotowe?
- Tak - powiedziałyśmy jednocześnie z Charlotte.
- Wiecie co? - zaczął Noah - Myślę, że powinniśmy jechać oddzielnie. Jeśli jedna z was będzie chciała wrócić wcześniej to jeden z nas będzie mógł ją zabrać do domu, a reszta zostanie.
- To brzmi jak dobry pomysł Noah - zaśmiał się Louis - Dobrze myślisz.
Wzięłam moją torebkę i płaszcz i wyszliśmy z domu. Próbowałam znaleźć auto Louis'a.
- Hmm... Gdzie jest twój..
- Wziąłem rower - przerwał mi Louis.
- Oh.
Louis zaprowadził mnie do swojego Harley'a i podał mi kask.
- To nazywasz rowerem? - zaśmiałam się.
Louis się tylko zaśmiał. Louis, pomógł mi usiąść z tyłu po czym sam usiadł. Położyłam nogi na podpórkach, owinęłam ręce wokół talii Louis'a i położyłam głowę na jego plecach. Louis ruszył i po chwili byliśmy już na ulicy. Charlotte i Noah jechali za nami. Trzymałam się mocno i oglądałam jak mijamy latarnie i auta na jezdni. Louis pokazał coś Noah i skręciliśmy w lewo. Charlotte i Noah pojechali dalej, a my znaleźliśmy się na jakimś starym, pustym parkingu. Louis zgasił silnik i zszedł z pojazdu.
- Co robimy? - zapytałam.
- Mamy czas dla siebie, zanim pojedziemy na kręgle - oznajmił.
- Oh.
Zeszłam z motoru i podeszłam do Louis'a, który siedział na ziemi pod drzewem. Chłopak wyciągnął do mnie ręce pokazując mi, żebym usiadła mu na kolanach. Tak też zrobiłam. Owinęłam ręce wokół jego szyi i lekko go pocałowałam.
- Powiedz mi - szepnęłam.
- Powiedzieć ci co? - zapytał.
- Czy kiedykolwiek byłeś w poważnym związku?
- Raz - kiwnął głową - Ale ona mnie oszukała.
- Oh.
- A ty?
- Raz.
- Co się stało?
- On mnie też oszukał.
- Dlaczego?
- Nie wiem - wzruszyłam ramionami - Chyba nie był wystarczająco dobry.
- Nie - szepnął Louis - On nie był wystarczająco dobry dla ciebie.
- Dlaczego pytasz?
- A dlaczego nie?
- To znaczy, ja nie jestem kimś kto oczekuje teraz kogoś na stałe.
- Wiem.
- Czemu?
- Podobasz mi się, masz naprawdę dobra osobowość.
- Oh.
- Dlaczego mnie wybrałaś?
- Lubię cię, nie wiem czemu.
- Nie wiesz?
- Ok, ja tylko, wpadłeś mi w oko.
- Ooh, ty mi też - uśmiechnął się.
Położyłam głowę na jego ramieniu. Louis odwrócił głowę w moją stronę i pocałował mnie w czoło.
- Nie wiedziałam, że możesz być taki czuły - szepnęłam.
- Ja też nie.
__________________________________________________
Pamiętajcie, że tłumaczę to dla was :)
@be_my_lou_xx <--- Twitter
I pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz, a cieszy :)
Minimum 6 komentarzy, żeby był next :>
Kolejny Prosze! ;*
OdpowiedzUsuńDziś jest dłuższy jeje! Czekam na kolejny a dzisiejszy jest tak awwww @Daria_Officiall
OdpowiedzUsuńMasło :)
OdpowiedzUsuńRozdział świetny *-*
Jak Lou wyskoczył z tym rowerem to padłam =]
OdpowiedzUsuńCzekam na następny ;)
@soniagawdzis
Czeeeeeść! x
OdpowiedzUsuńTo tłumaczenie, ta historia jest jedną z ciekawszych. Bohaterowie nie są przesłodzeni, przerysowani czy zbyt tandetni. Trochę mnie denerwuje to, że akcja dzieje się tak szybko. Louis i Megan ledwo się znali, a już uprawiali seks. To było takie... wow! Jestem ciekawa, jak to się dalej potoczy. Życzę czasu i chęci na dalsze tłumaczenie.
Ściskam, matrioszkaa! x
Super ! Czekam na NN i mam nadzieje żr długo nie będe musiała czekać, bo nie wytrzymam ! :**
OdpowiedzUsuń