wtorek, 8 lipca 2014

14. Los chciał nas sprawdzić.


-Rita? - zamarłam - Gdzie jest Louis?
- W łóżku - odpowiedziała i mogę powiedzieć, że na pewno właśnie się uśmiecha.
- Daj mu telefon - rozkazałam.
- A jak nie to co? - zaśmiała się - Będziesz płakać?
Zacisnęłam zęby, żeby na nią nie nawrzeszczeć, rozłączyłam się i zabrałam moje klucze od samochodu. Lee stał za drzwiami mojego pokoju i popatrzył na mnie nie wiedząc o co chodzi, ale nic nie powiedział kiedy koło niego przechodziłam. Wyszłam z domu i trzasnęłam drzwiami. Weszłam do samochodu. Włożyłam klucze do stacyjki próbując odpalić, ale się nie udało. Po kilku próbach nadal się nie udawało, co mnie tylko bardziej wkurzyło. Wyszłam z samochodu i pobiegłam do domu rzucając kluczyki na ladę, przy której stał Lee.
- Whoa whoa whoa! - zawołał - Co ty robisz?
- Idę do Louis'a - odpowiedziałam.
- Po co?
- Skopię mu tyłek - zaszydziłam.
Lee tylko się zaśmiał co mnie jeszcze bardziej zmotywowało. Wzięłam kluczyki od samochodu Lee i wyszłam na podwórze, po czym wsiadłam do jego samochodu. Prawie zapiszczałam z radości, kiedy za pierwszym razem udało mi się go odpalić.

~

Dotarłam na parking przed kamienicą Louis'a. Wysiadłam z samochodu i szybko weszłam do budynku. Udałam się do windy. Drzwi się otworzyły a ja weszłam do środka uśmiechając się grzecznie do starszej kobiety obok mnie.
- Spieszysz się? - zapytała kobieta.
- Troszeczkę.
- Na to wygląda.
Kiedy winda zatrzymała się na piętrze Louis'a pożegnałam się z panią i szybko wyruszyłam w stronę jego mieszkania. Zapukałam i nie mogłam powstrzymać uśmiechu, kiedy zobaczyłam szok na twarzy Rity kiedy otworzyła mi drzwi.
- Nie wyglądasz na szczęśliwą, że mnie widzisz - skomentowałam.
Rita pospiesznie próbuje zamknąć drzwi, ale nie udało się jej, bo szybko weszłam do środka. Poszłam do sypialni Louis'a, a Rita pobiegła za mną. Podniosłam pięść i zobaczyłam przerażenie w jej oczach zanim skierowałam ją ku niej. Dziewczyna złapała się za nos.
- Louis - krzyknęła Rita - Czy ty widziałeś co ona właśnie zrobiła?
- Tak - kiwa głową Louis - Widziałem.
- Więc zrób coś!
- Nie - uśmiechnął się, kręcąc przecząco głową - Kocham ją i muszę powiedzieć, że zgadzam się z tym co zrobiła.
- Co? - zajęczała Rita - Ona właśnie złamała mi nos!
- Cóż - wzruszył ramionami Louis - Ty złamałaś nasze serca.
Louis podszedł do mnie i przycisnął swoje usta do moich. Owinął ręce wokół mojej talii i musnął palcami moją szyję. Oderwał się ode mnie, oparł swoje czoło o moje i poprawił moje włosy.
- Kocham cię - mruknął - Tak bardzo cię kocham.
- Ja też cię kocham - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Kątem oka patrzę jak krew leci z nosa Rity, przez co czuję się roztrzepana wewnętrznie.
- Los chciał nas sprawdzić - powiedział Louis.
- Oh, naprawdę? - zadrwiła Rita - Po czym to wnioskujesz.
Louis nie odpowiedział tylko patrzył mi głęboko w oczy.
- Wiesz, Rita - zaczęłam - Powinnam cię przeprosić, ale naprawdę nie chcę.
- Nie martw się o to - westchnęła Rita - Zasłużyłam na to.
- Oh, uwierz mi - zachichotał Louis - Zasłużyłaś.
Rita przechodzi obok mnie i bierze swoją torebkę z kanapy. Ja i Louis patrzymy jak brnie do drzwi nie mając odwagi się odwrócić. Popatrzyłam z powrotem na Louis'a, który już mnie obserwował.
- To nie było tak jak myślisz - powiedział.
- Wiem.
- Nigdy nie byłem w kimś tak zakochany - mruknął.
- Ja też nie.
- Nie chcę cię stracić.
- Nie chcę, żebyś mnie stracił.
- Kocham cię - uśmiechnął się.
- Ja ciebie też.


________________________________________________

Tak dla waszej wiadomości 15 rozdział będzie ostatnim rozdziałem tego opowiadania!

PRZEPRASZAM WAS, ŻE MUSIELIŚCIE TAK DŁUGO CZEKAĆ NA TEN ROZDZIAŁ!!



Pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy :)

7 kom - next!




#IKYWTpl


@be_my_lou_xx





wtorek, 1 lipca 2014

13. Ona to złe nasienie.


Jadąc samochodem nie mogłam się powstrzymać, aby spojrzeć w lusterko i wyśmiać samą siebie. Przekrwione oczy, różowe policzki, spierzchnięte usta. Łzy zatrzymały się w połowie drogi do domu, po tym jak wypuściłam z ust niesforny szloch. W tym momencie nie czułam mojego serca, czułam tylko skręcanie w mojej klatce piersiowej. Próbowałam się uspokoić zanim wejdę do domu. Zgasiłam silnik i powoli otworzyłam drzwi słuchając czy ktoś jest w środku. Widziałam tylko Charlotte schodzącą po schodach. Zamknęłam drzwi, a ona odwróciła głowę w moją stronę i popatrzyła na moją opuchniętą od płaczu twarz. Szybko przebiegłam koło niej bez słowa i zatrzasnęłam się w pokoju.
Zdjęłam buty i położyłam się na łóżku przytulając mocno poduszkę. Zaczęłam głośniej płakać i nawet nie usłyszałam jak drzwi się otwierają. Char przytuliła się do moich pleców, położyła na mnie głowę próbując mnie uspokoić.
- On mnie oszukał - powiedziałam.
Głowa Charlotte podniosła się, a jej ciało zesztywniało. Usiadłam i otarłam łzy. Jej ręka poprawiła moje włosy.
- Skąd wiesz? - zapytała.
- Wpadłam na Ritę kiedy dotarłam na miejsce. Była ubrana tylko w połowie, włosy miała potargane. Potem poszłam do mieszkania Louis'a, a on otworzył mi drzwi w samych dresach.
- Wow - pokręciła głową Charlotte - To było słabe.
- To obrzydliwe - zaczęłam znowu płakać.
- Próbował się z tobą skontaktować?
- Nie sądzę.
- Sprawdzałaś swój telefon?
- Wyłączyłam go.
- Może dzwonił do ciebie lub napisał.
- Nie obchodzi mnie to.
Charlotte położyła się, a ja koło niej. Podłożyłam poduszkę pod głowę i zaczęłam liczyć gwiazdki na moim suficie, które są tam odkąd byłam mała.
- Gdzie jest moja mama? - zapytałam po chwili.
- Wyszła z twoim tatą - odpowiedziała Charlotte.
- A gdzie jest Lee?
- W piwnicy.
- Myślisz, żę Louis próbował się do niego dodzwonić?
- Być może.
- Coś mi mówi, że nie będzie tego robił.
- Nie wiesz tego.
Tylko przytaknęłam i przewróciłam się na drugą stronę. Moje powieki stały się ciężkie. Słyszę ciche chrapanie Charlotte. Proszę niech sen mnie pochłonie i zabierze do innego świata.

~

Wlewam mleko do mojej miski, wzięłam łyżkę i podeszłam do blatu. Lee siedzi i mlaska jedząc płatki kapitana Crunch i sprawdza wyniki ostatniego meczu. Śmiałam się jedynie z jego frustracji.
- Znowu przegrali? - parsknęłam.
- To ci kurwa Packersi - przeklina - Nienawidzę ich.
- Wiem - kiwam głową - Mówiłeś to już tyle razy.
Lee kręci głową i kładzie swój telefon na stole. Nagle spoważniał.
- Louis dzwonił do mnie wczoraj w nocy - powiedział.
- Oh - westchnęłam.
- Mówił, że nie może się z tobą skontaktować - wyjaśnił.
- Wiem.
- Co się stało?
- Nie powiedział ci?
- Powiedział, ale chcę usłyszeć tą historię z twojego punktu widzenia.
- Dobrze - westchnęłam zwracając się do niego.
Wszystko mu opowiedziałam. W jego oczach miesza się złość i jednocześnie wielkie współczucie.
- Pierdolona Rita - wyrwał nagle.
- Co?
- Louis mówił mi o niej. Ona to złe nasienie.
- Co masz na myśli?
- Ona jest kłopotem - wyjaśnia - Ona zawsze była powodem wszystkich problemów w ich związku, po tym zerwali.
- Skąd ona wiedziała, że Louis ma kogoś nowego?
- Myślę, że oni zostali dobrymi przyjaciółmi.
- Przyjaciele nie psują nawzajem swoich związków.
- No nie.
Położyłam nogi na stole. Lee krzywi się patrząc na swój telefon mamrocząc coś o Packersach.
Skończyłam jeść i zaniosłam miskę do zlewu. Wzięłam mój płaszcz, ubrałam buty i biorąc mój telefon do ręki wyszłam na dwór. Postanowiłam włączyć telefon. Sprawdziłam wiadomości, dostałam jakieś 18 od Louis'a i jedną od mojej mamy. Przeczytałam sms'y od Louis'a. Większość była typu:

Louis: To nie jest tak jak myślisz. Nie zrobiłbym ci tego.

Louis: Proszę odezwij się do mnie.


Łzy zaczęły napełniać się w moich oczach. Zobaczyłam, że mam dziewięć nieodebranych połączeń od Louis'a. Rozmyślałam nad tym czy mam do niego oddzwonić czy nie. Wróciłam do domu i wzięłam szybki prysznic. Ubrałam się i ponownie przeglądnęłam mój telefon.
Po chwili zastanowienia wybrałam numer Louis'a. Słyszę sygnał. Po krótkim czasie usłyszałam głos.
- Halo.

_________________________________________________

Proszę was o większe zaangażowanie się na twitterze z hasztagiem #IKYWTpl  jeśli można ;d
Już niedługo będziecie musieli się pożegnać z tym fanfiction :(


Pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy :)

minimum 5 komentarzy.



#IKYWTpl




@be_my_lou_xx