wtorek, 8 lipca 2014

14. Los chciał nas sprawdzić.


-Rita? - zamarłam - Gdzie jest Louis?
- W łóżku - odpowiedziała i mogę powiedzieć, że na pewno właśnie się uśmiecha.
- Daj mu telefon - rozkazałam.
- A jak nie to co? - zaśmiała się - Będziesz płakać?
Zacisnęłam zęby, żeby na nią nie nawrzeszczeć, rozłączyłam się i zabrałam moje klucze od samochodu. Lee stał za drzwiami mojego pokoju i popatrzył na mnie nie wiedząc o co chodzi, ale nic nie powiedział kiedy koło niego przechodziłam. Wyszłam z domu i trzasnęłam drzwiami. Weszłam do samochodu. Włożyłam klucze do stacyjki próbując odpalić, ale się nie udało. Po kilku próbach nadal się nie udawało, co mnie tylko bardziej wkurzyło. Wyszłam z samochodu i pobiegłam do domu rzucając kluczyki na ladę, przy której stał Lee.
- Whoa whoa whoa! - zawołał - Co ty robisz?
- Idę do Louis'a - odpowiedziałam.
- Po co?
- Skopię mu tyłek - zaszydziłam.
Lee tylko się zaśmiał co mnie jeszcze bardziej zmotywowało. Wzięłam kluczyki od samochodu Lee i wyszłam na podwórze, po czym wsiadłam do jego samochodu. Prawie zapiszczałam z radości, kiedy za pierwszym razem udało mi się go odpalić.

~

Dotarłam na parking przed kamienicą Louis'a. Wysiadłam z samochodu i szybko weszłam do budynku. Udałam się do windy. Drzwi się otworzyły a ja weszłam do środka uśmiechając się grzecznie do starszej kobiety obok mnie.
- Spieszysz się? - zapytała kobieta.
- Troszeczkę.
- Na to wygląda.
Kiedy winda zatrzymała się na piętrze Louis'a pożegnałam się z panią i szybko wyruszyłam w stronę jego mieszkania. Zapukałam i nie mogłam powstrzymać uśmiechu, kiedy zobaczyłam szok na twarzy Rity kiedy otworzyła mi drzwi.
- Nie wyglądasz na szczęśliwą, że mnie widzisz - skomentowałam.
Rita pospiesznie próbuje zamknąć drzwi, ale nie udało się jej, bo szybko weszłam do środka. Poszłam do sypialni Louis'a, a Rita pobiegła za mną. Podniosłam pięść i zobaczyłam przerażenie w jej oczach zanim skierowałam ją ku niej. Dziewczyna złapała się za nos.
- Louis - krzyknęła Rita - Czy ty widziałeś co ona właśnie zrobiła?
- Tak - kiwa głową Louis - Widziałem.
- Więc zrób coś!
- Nie - uśmiechnął się, kręcąc przecząco głową - Kocham ją i muszę powiedzieć, że zgadzam się z tym co zrobiła.
- Co? - zajęczała Rita - Ona właśnie złamała mi nos!
- Cóż - wzruszył ramionami Louis - Ty złamałaś nasze serca.
Louis podszedł do mnie i przycisnął swoje usta do moich. Owinął ręce wokół mojej talii i musnął palcami moją szyję. Oderwał się ode mnie, oparł swoje czoło o moje i poprawił moje włosy.
- Kocham cię - mruknął - Tak bardzo cię kocham.
- Ja też cię kocham - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Kątem oka patrzę jak krew leci z nosa Rity, przez co czuję się roztrzepana wewnętrznie.
- Los chciał nas sprawdzić - powiedział Louis.
- Oh, naprawdę? - zadrwiła Rita - Po czym to wnioskujesz.
Louis nie odpowiedział tylko patrzył mi głęboko w oczy.
- Wiesz, Rita - zaczęłam - Powinnam cię przeprosić, ale naprawdę nie chcę.
- Nie martw się o to - westchnęła Rita - Zasłużyłam na to.
- Oh, uwierz mi - zachichotał Louis - Zasłużyłaś.
Rita przechodzi obok mnie i bierze swoją torebkę z kanapy. Ja i Louis patrzymy jak brnie do drzwi nie mając odwagi się odwrócić. Popatrzyłam z powrotem na Louis'a, który już mnie obserwował.
- To nie było tak jak myślisz - powiedział.
- Wiem.
- Nigdy nie byłem w kimś tak zakochany - mruknął.
- Ja też nie.
- Nie chcę cię stracić.
- Nie chcę, żebyś mnie stracił.
- Kocham cię - uśmiechnął się.
- Ja ciebie też.


________________________________________________

Tak dla waszej wiadomości 15 rozdział będzie ostatnim rozdziałem tego opowiadania!

PRZEPRASZAM WAS, ŻE MUSIELIŚCIE TAK DŁUGO CZEKAĆ NA TEN ROZDZIAŁ!!



Pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy :)

7 kom - next!




#IKYWTpl


@be_my_lou_xx





wtorek, 1 lipca 2014

13. Ona to złe nasienie.


Jadąc samochodem nie mogłam się powstrzymać, aby spojrzeć w lusterko i wyśmiać samą siebie. Przekrwione oczy, różowe policzki, spierzchnięte usta. Łzy zatrzymały się w połowie drogi do domu, po tym jak wypuściłam z ust niesforny szloch. W tym momencie nie czułam mojego serca, czułam tylko skręcanie w mojej klatce piersiowej. Próbowałam się uspokoić zanim wejdę do domu. Zgasiłam silnik i powoli otworzyłam drzwi słuchając czy ktoś jest w środku. Widziałam tylko Charlotte schodzącą po schodach. Zamknęłam drzwi, a ona odwróciła głowę w moją stronę i popatrzyła na moją opuchniętą od płaczu twarz. Szybko przebiegłam koło niej bez słowa i zatrzasnęłam się w pokoju.
Zdjęłam buty i położyłam się na łóżku przytulając mocno poduszkę. Zaczęłam głośniej płakać i nawet nie usłyszałam jak drzwi się otwierają. Char przytuliła się do moich pleców, położyła na mnie głowę próbując mnie uspokoić.
- On mnie oszukał - powiedziałam.
Głowa Charlotte podniosła się, a jej ciało zesztywniało. Usiadłam i otarłam łzy. Jej ręka poprawiła moje włosy.
- Skąd wiesz? - zapytała.
- Wpadłam na Ritę kiedy dotarłam na miejsce. Była ubrana tylko w połowie, włosy miała potargane. Potem poszłam do mieszkania Louis'a, a on otworzył mi drzwi w samych dresach.
- Wow - pokręciła głową Charlotte - To było słabe.
- To obrzydliwe - zaczęłam znowu płakać.
- Próbował się z tobą skontaktować?
- Nie sądzę.
- Sprawdzałaś swój telefon?
- Wyłączyłam go.
- Może dzwonił do ciebie lub napisał.
- Nie obchodzi mnie to.
Charlotte położyła się, a ja koło niej. Podłożyłam poduszkę pod głowę i zaczęłam liczyć gwiazdki na moim suficie, które są tam odkąd byłam mała.
- Gdzie jest moja mama? - zapytałam po chwili.
- Wyszła z twoim tatą - odpowiedziała Charlotte.
- A gdzie jest Lee?
- W piwnicy.
- Myślisz, żę Louis próbował się do niego dodzwonić?
- Być może.
- Coś mi mówi, że nie będzie tego robił.
- Nie wiesz tego.
Tylko przytaknęłam i przewróciłam się na drugą stronę. Moje powieki stały się ciężkie. Słyszę ciche chrapanie Charlotte. Proszę niech sen mnie pochłonie i zabierze do innego świata.

~

Wlewam mleko do mojej miski, wzięłam łyżkę i podeszłam do blatu. Lee siedzi i mlaska jedząc płatki kapitana Crunch i sprawdza wyniki ostatniego meczu. Śmiałam się jedynie z jego frustracji.
- Znowu przegrali? - parsknęłam.
- To ci kurwa Packersi - przeklina - Nienawidzę ich.
- Wiem - kiwam głową - Mówiłeś to już tyle razy.
Lee kręci głową i kładzie swój telefon na stole. Nagle spoważniał.
- Louis dzwonił do mnie wczoraj w nocy - powiedział.
- Oh - westchnęłam.
- Mówił, że nie może się z tobą skontaktować - wyjaśnił.
- Wiem.
- Co się stało?
- Nie powiedział ci?
- Powiedział, ale chcę usłyszeć tą historię z twojego punktu widzenia.
- Dobrze - westchnęłam zwracając się do niego.
Wszystko mu opowiedziałam. W jego oczach miesza się złość i jednocześnie wielkie współczucie.
- Pierdolona Rita - wyrwał nagle.
- Co?
- Louis mówił mi o niej. Ona to złe nasienie.
- Co masz na myśli?
- Ona jest kłopotem - wyjaśnia - Ona zawsze była powodem wszystkich problemów w ich związku, po tym zerwali.
- Skąd ona wiedziała, że Louis ma kogoś nowego?
- Myślę, że oni zostali dobrymi przyjaciółmi.
- Przyjaciele nie psują nawzajem swoich związków.
- No nie.
Położyłam nogi na stole. Lee krzywi się patrząc na swój telefon mamrocząc coś o Packersach.
Skończyłam jeść i zaniosłam miskę do zlewu. Wzięłam mój płaszcz, ubrałam buty i biorąc mój telefon do ręki wyszłam na dwór. Postanowiłam włączyć telefon. Sprawdziłam wiadomości, dostałam jakieś 18 od Louis'a i jedną od mojej mamy. Przeczytałam sms'y od Louis'a. Większość była typu:

Louis: To nie jest tak jak myślisz. Nie zrobiłbym ci tego.

Louis: Proszę odezwij się do mnie.


Łzy zaczęły napełniać się w moich oczach. Zobaczyłam, że mam dziewięć nieodebranych połączeń od Louis'a. Rozmyślałam nad tym czy mam do niego oddzwonić czy nie. Wróciłam do domu i wzięłam szybki prysznic. Ubrałam się i ponownie przeglądnęłam mój telefon.
Po chwili zastanowienia wybrałam numer Louis'a. Słyszę sygnał. Po krótkim czasie usłyszałam głos.
- Halo.

_________________________________________________

Proszę was o większe zaangażowanie się na twitterze z hasztagiem #IKYWTpl  jeśli można ;d
Już niedługo będziecie musieli się pożegnać z tym fanfiction :(


Pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy :)

minimum 5 komentarzy.



#IKYWTpl




@be_my_lou_xx




niedziela, 29 czerwca 2014

12. Nie chciałem tego.


- Idziesz z nami na lunch? - zapytała Charlotte wchodząc do mojego pokoju.
- Tak - wzruszyłam ramionami - To znaczy, zostałam już zaproszona.
- Przez jego ex - zwróciła uwagę Charlotte.
- Tak - popatrzyłam na nią - I co z tego?
- To nie może być dobre.
- A dlaczego nie?
- Co jeśli zacznie wszystko psuć?
- Ona tego nie zrobi.
- No ja nie wiem.
Charlotte wyszła, a ja zostałam sama w pokoju poprawiając makijaż. Przeglądnęłam się ostatni raz w lustrze, wygładziłam moją koszulę i chwytając moją skórzaną kurtkę zeszłam na dół. Lee i Noah siedzieli na kanapie z padami w rękach, a Charlotte siedzi na ladzie i rozmawia z moją mamą. Moja mama rzuca mi sympatyczne spojrzenie i wychodzę.

~

Jestem już na parkingu przed kawiarnią. Zauważyłam Harley'a Louis'a. Ostatni raz poprawiłam moje włosy przeglądając się w lusterku i wyszłam z auta kierując się w stronę wejścia. Kątem oka zobaczyłam śmiejących się Louis'a i Ritę. Zachowałam spokój i podeszłam do nich łapiąc wzrok Rity. Z drwiną patrzy na mnie jak siadam obok Louis'a całując go w policzek, a on owija ramię wokół mnie, przyciąga mnie do swojego boku i całuje czubek mojej głowy.
- Jak się masz kochanie? - uśmiecha się Louis.
- Dobrze, a jak ma się wasza dwójka? - zapytałam.
- Teraz lepiej - powiedział cicho Louis.
- Było całkiem dobrze - wyrwała Rita.
Louis rzucił jej piorunujące spojrzenie, a ja pozostaję oszołomiona. Zdjęłam moją kurtkę i dałam Louis'owi aby powiesił ją na wieszaku obok. Rita przeprosiła nas na chwilę i wyszła kręcąc głową kiedy przechodziła obok nas.
- O co jej chodzi? - zapytałam Louis'a.
- Ona po prostu jest Ritą - wzdycha Louis.
- Myślałam, że ona chciała, żebym przyszła.
Louis zagryzł wargę i zaczął bawić się moimi włosami.
- Ona pytała czy mogę tutaj z wami być, prawda? - zapytałam podnosząc brwi.
- Ok... nie - zajęczał Louis - Ja tego chciałem.
- To dlaczego mi tego nie powiedziałeś? - westchnęłam.
- Ponieważ - wzruszył ramionami - Nie wiem, nie chciałem, żebyś była spięta czy coś.
- Kochany - zachichotałam - Nie byłam spięta już wchodząc tutaj.
- Zauważyłem - zaśmiał się - Chcesz wyjść dziś wieczorem?
- Rita też będzie?
- Nie, nie będzie. Ale ja będę - uśmiechnął się.
- Zamierzasz zabrać mnie później do domu?
- Co myślisz o zostaniu na noc?
- Ok.
Pocałowałam jego policzek i zniżyłam się do jego szyi. Louis chrząknął kiedy Rita stała naprzeciwko nas.
- Jak tam twoja wizyta Rita? - uśmiechnęłam się.
- Eh - skomentowała.
- Zabawiłaś się jakoś? - zapytałam.
- Zabierasz mi jedyną zabawę jaką mogę mieć - zaśmiała się fałszywie.
Potrząsnęłam głową i zaczęłam przeglądać menu. Zamówiliśmy, a kiedy kelnerka odeszła Louis owinął rękę wokół mojej talii i wtulił nos w moje włosy.
- Hej - szepnął do mnie Louis - Zdradzę ci sekret.
- Hmm? - wymamrotałam patrząc znad mojego telefonu.
- Kocham cię.
Upuściłam telefon na stół i patrzyłam na niego z otwartymi ustami. Louis zachichotał, a Rita zajęczała z obrzydzenia. Pocałowałam go, a mój kciuk wędrował na jego policzku.
- Ja też cię kocham - uśmiechnęłam się.
- Dobrze - uśmiechnął się i pocałował moje czoło.
- Więc, Rita - zaczęłam chowając włosy za ucho - Jak poznaliście się z Louis'em?
- Poznaliśmy się na imprezie. Byliśmy później ze sobą osiem miesięcy.
- Oh.
- Rita - wyrwał Louis - Nie bądź niegrzeczna.
- No sorry - wzruszyła nonszalancko ramionami.

~

- Więc, będziesz dzisiaj wieczorem? - zapytał Louis przyciskając mnie do mojego samochodu.
- Tak - uśmiechnęłam się - Będę tam.
- Dobrze - zachichotał Louis - Mam już plan dla nas.
- Zawsze masz - szturchnęłam go.
- Nie zachowuj się jakby ci się nie podobały moje plany.
- Kto tak powiedział?
- To był sarkazm.
- Oh, zauważyłam.
- To widzimy się dziś wieczorem, skarbie - wymruczał Louis.
- Do zobaczenia wieczorem - powiedziałam i pocałowałam go na pożegnanie.
Louis odsunął się po pocałunku i poszedł do swojego motoru. Wsiadłam do samochodu i wyruszyłam do domu.
Gdy już przyjechałam rzuciłam klucze na ladę i powiesiłam kurtkę na krześle. Noah i Lee byli dokładnie tam gdzie byli zanim wyszłam. Poszłam do mojego pokoju, Charlotte leży na łóżku i przegląda czasopisma.
- Ty też jesteś tutaj odkąd wyszłam? - zachichotałam.
- Tak - kiwnęła głową, rzucając gazetkę na podłogę - Jak tam obiad?
- Dobrze..chyba - wzruszyła ramionami i kopnęłam moje buty pod łóżko.
- Jak Rita?
- Urocza jak zawsze - powiedziałam sarkastycznie.
- Rozmawiałaś z nią?
- Próbowałam.
- Jak zareagowała?
- Snobistycznie.
Charlotte położyła się na łóżku, a ja wyciągnęłam wszystkie rzeczy z mojego plecaka i włożyłam do niego ubrania.
- Dokąd idziesz? - zapytała Charlotte.
- Do Louis'a - zarumieniłam się lekko.
- Rita też tam będzie?
- Nie, ona ma być w hotelu.
- Jesteś pewna?
- Stanowczo.
- Wydaje się jakby była taka zaborcza przez Louis'a.
- Wiem - wzdycham.
- Wiesz coś o ich związku?
- Tak. Byli ze sobą osiem miesięcy, poznali się na jakiejś imprezie.
- Cholera. To jest trochę czasu - zmartwiła się Charlotte - Jak myślisz, to zdarzy się dziś w nocy? - uśmiechnęła się poruszając brwiami i od razu wiedziałam o co jej chodzi.
- Jak zwykle - zarumieniłam się.
Charlotte podniosła z podłogi gazetkę i zaczęła ją przeglądać, a ja dokończyłam pakowanie torby. Popatrzyłam na zegarek i zobaczyłam, że jest dopiero czwarta. Narzekając położyłam się na łóżku.

~

Z plecakiem na plecach ruszyłam w stronę windy w kamienicy, w której mieszka Louis. Drzwi się otworzyły i zostałam powitana przez Ritę z rozwaloną fryzurą, jej ubrania zwisały z niej. Nawiązałam z nią kontakty wzrokowy, jej uśmiech mówi wszystko.
- Hmm - mówi Rita - To po prostu staję się coraz lepsze i lepsze.
Ominęłam ją jak najszybciej się dało i udałam się do mieszkania Louis'a. Otworzył mi drzwi ubrany tylko w dresy i czapkę beanie.
- Chyba sobie żartujesz - oburzyłam się.
- Megan, ja..
- Nic nie mów - przerwałam mu.
- Pozwól mi to wyjaśnić.
- Nie ma tu nic do wyjaśniania.
- Nie chciałem tego.
- Stop! - krzyknęłam - Przestań!
- Czy możesz mnie wysłuchać?
- Nie. Nie chcę cię słuchać!
Pobiegłam w kierunku windy, a Louis stał jak wryty i tylko na mnie patrzył. Naciskałam szybko przycisk windy jakby to coś dało. Drzwi nareszcie się otworzyły i wepchnęłam się między ludzi stojących w windzie. Kiedy drzwi zaczęły się zamykać Louis przytrzymał je. Jego oczy były przekrwawione, pełne łez. Opuściłam głowę, a moje liczne łzy spadały na podłogę.

______________________________________________________

Jeśli szanujesz moją pracę to proszę udzielaj się chociaż troszeczkę :)



Pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy :)



Musi być co najmniej 7 kom.



#IKYWTpl


@be_my_lou_xx



i mam malutką prośbę do osób, które mają twittera i dobre serduszko :3

https://twitter.com/be_my_lou_xx/status/483248663238803457 RT tutaj bym prosiła :)) To dla mnie ważne i tak na prawdę niewiele was to kosztuje

piątek, 27 czerwca 2014

11. Znaczysz dla mnie bardzo wiele.


- Czekaj - przerwała Charlotte - Ona przyszła do niego?
- Tak - kiwnęłam głową.
- Miała jakiś powód? - zapytała Charlotte mrużąc oczy.
- Tak.
- Co za suka.
- Mówisz..
- Co zrobił Louis?
- Stał tam.
- I ona sobie poszła?
- Nie - odpowiedziałam trochę zawiedziona - Weszła do środka jakby tam mieszkała.
- Wtedy wyszłaś?
- Nie do końca - wzdychnęłam, przebierając palcami.
- Co się stało?
- Louis powiedział mi, żebym wzięła ubrania i wyszła.
- Chyba żartujesz.
Potrząsnęłam przecząco głową i podeszłam do komody. Charlotte wyszła z pokoju mamrocząc coś pod nosem jaki z Louis'a jest palant. Patrząc na swoje odbicie zauważyłam na szyi malinkę jeszcze z rana. Przed drzwiami mojego pokoju stał Louis z rękami w kieszeniach. Wzdychając wyszłam, stanęłam przed nim i zamknęłam za sobą drzwi.
- Dlaczego tutaj jesteś? - zapytałam.
- Chciałem cię przeprosić za rano.
- Co się stało dziś rano? - zapytałam ironicznie.
- Nie bądź suką.
- Ooh, przepraszam, że jestem trochę zła po tym jak mój chłopak wyrzucił mnie ze swojego mieszkania kiedy jego ex się zjawiła.
- Właśnie dlatego tutaj jestem, żeby przeprosić.
- Po co ona przyszła?
- Myślała, że będę sam.
- Chciała do ciebie wrócić?
- Tak.
- I co?
- Nie.
- Gdzie ona teraz jest? - zapytałam.
- W hotelu - odpowiedział.
- Zobaczysz się z nią? - zapytałam zagryzając wargę.
- Tak, jutro na obiedzie.
- Fajnie.
- Chcesz iść?
- Nie.
- Ona pytała czy będziesz.
- Czemu?
- Nie wiem, bo jest dziewczyną?
- Pomyślę o tym.
Chwytając moje biodra Louis przyciągnął mnie do siebie łącząc nasze usta. Oparł swoje czoło o moje i śledził moje usta.
- Dziś rano było super - uśmiechnął się.
- Wiem - zarumieniłam się.
- Chciałbym zrobić to jeszcze raz - wzdycha.
- Ja też.
- Chcesz ponownie zostać u mnie na noc?
- Dziś wieczorem?
- Tak.
- Pomyślę jeszcze.
- Ok.
- Chcesz wejść do środka? - zapytałam pokazując na drzwi mojego pokoju.
- Oczywiście.
Weszliśmy do środka, ale znudziło nam się bezczynne siedzenie w sypialni i poszliśmy do kuchni.
- Czego mnie nie zapytasz? - odezwał się Louis patrząc na mnie.
- Już zapytałam o to co jest mi potrzebne, żeby zostać twoją dziewczyną - wzruszyłam ramionami.
- Co? - westchnął - Czy oszukuję?
- Tak - kiwnęłam głową.
- Myślisz, że bym to zrobił?
- Nie, ale chciałam się tylko upewnić.
- Po co?
- Nie chcę być oszukana kolejny raz.
- Kto cię zdradził?
- Mój były.
Umieściłam czajnik na palniku po czym przeszukałam szafki próbując znaleźć herbatę.
- Jak długo chodziliście z Ritą? - zapytałam przerywając milczenie.
- Dziesięć miesięcy.
- Oh.
- To nie było poważne.
- Byliście dziesięć miesięcy i to nie było nic poważnego?
- Byliśmy i już nie jesteśmy.
- Oh.
- Megan, możesz zadawać pytania.
- Nie chcę.
Zaparzyłam herbatę i postawiłam filiżankę przed Louis'em. Patrzyłam na niego kiedy pił, jego oczy się rozszerzyły.
- Coś nie tak?
- Nie - pokręcił głową - Robisz to jak moja mama.
- Oh - zarumieniłam się lekko.
Louis skończył pić herbatę. Bawi się swoim kciukiem i mogę powiedzieć, że coś mu chodzi po głowie.
- Coś się stało? - zapytałam zaniepokojona.
- Czy kiedykolwiek cię w jakiś sposób skrzywdziłem? - zapytał żując swoją wargę od środka.
- Nie - odetchnęłam - Nigdy.
- To dobrze.
- Czemu pytasz?
- Zastanawiałem się.
Wstałam z krzesła i podeszłam do Louis'a siadając mu na kolana. Pocałowałam go w policzek i położyłam głowę na jego ramieniu, a on mnie objął.
- Znaczysz dla mnie bardzo wiele - powiedział Louis.
- Wiem. Ty też dla mnie wiele znaczysz.


_________________________________________________

Wciąż zachęcam do udzielania się :D Już niedługo koniec opowiadania, więc proszę..


Pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy :)


8 kom = next



#IKYWTpl



@be_my_lou_xx


środa, 25 czerwca 2014

10. Poranne co nieco.


Obudziłam się czując palce muskające moją twarz. Otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się widząc patrzącego na mnie Louis'a.
- Dzień Dobry - powiedziałam zaspanym głosem.
- Dzień dobry, kochanie - uśmiechnął się Louis.
- Jak długo nie śpisz? - zapytałam.
- Chwilę.
- I tak po prostu na mnie patrzysz?
- Tak, wyglądasz pięknie kiedy śpisz.
- Myślałam, że wyglądam pięknie cały czas - zaśmiałam się.
- Tak, ale gdy śpisz wyglądasz tak spokojnie.
Zarumieniłam się. Ręka Louis jeździła w górę i w dół po moim brzuchu, aż ściągnął mi koszulkę. Chwycił moje piersi, jego usta przyssały się do mojej szyi. Jęknęłam i wygięłam ciało w łuk czując jak ściska swoje dłonie na moich piersiach. Pociągnął mnie na siebie. Czuję jego erekcję pod moim udem, podniecenie rośnie w moich żyłach. Pocałowałam Louis'a, a on przerwał, żeby ściągnąć swoją koszulkę.
- Czego chcesz, Megan? - Louis zapytał.
- Ciebie - odetchnęłam.
Louis zepchnął mnie z siebie i rozkraczył się nade mną leżącą na plechach. Pochylił się i zaczął składać pocałunki na mojej klatce piersiowej, jego włosy łaskoczą moją szyję. Zassał mój sutek. Wplotłam palce w jego włosy i wygięłam się w łuk, a Louis pchnął mnie rękę z powrotem w dół. Przeniósł się na drugą pierś robiąc to samo co z poprzednią. Całował mnie od piersi w dół, aż nie zahaczył zębami o moje majtki i pociągnął je w dół. Louis całuje wewnętrzną stronę moich ud, jego zarost mnie drapie. Louis zaczyna delikatnie ssać moją łachteczkę. Chwyciłam go za włosy i szarpnęłam za nie. Louis zachichotał i drażni mnie swoim palcem.
- Louis, proszę - wyjęczałam.
Louis pokiwał głową i wepchnął głębiej swój palce, co spowodowało, że zacisnęłam się wokół niego. Złapał mnie za biodra i znowu przyssał się do mojej szparki. Mój żołądek wariuję, a ja dyszę imię Louis'a. Wyginam plecy w łuk czując orgazm. Dysząc otwieram oczy i widzę siedzącego przede mną Louis'a.
- Chcesz więcej? - pyta oblizując wargi.
- Tak - pokiwałam głową.
Popchnęłam go na plecy, usiadłam na jego kolana i ocieram się o niego przez bokserki. Louis jęczy wyginając lekko plecy. Jego ręce znalazły się na moich biodrach, a palce wbijają się w moją skórę. Kładę ręce na jego piersi i zaczynam poruszać się szybciej. Jęki Louis'a są coraz głośniejsze. Zeszłam z niego na chwilę i pociągnęłam jego bokserki w dół. Rozszerzyłam moje usta widząc jak bardzo jest podniecony. Louis spojrzał na mnie masując lekko swojego członka. Wzięłam go do ręki i umieściłam go w moim wejściu. Opuściłam się nabijając się na niego całkowicie. Zaczęłam się lekko odbijać od ciała Louis'a. Chwycił moje piersi i podniósł się, żeby wziąć sutek pomiędzy zęby. Moje ruchy coraz bardziej przyspieszały, zaplotłam place w jego włosy. Louis zaczął pocierać palcami moją łachteczkę. Zacisnęłam się wokół jego penisa, kiedy uderzał mocniej w moje ścianki. Louis chwycił moje biodra ciągnąc mnie mocniej do dołu. Trzyma mnie i wbił się głęboko i mocno. Trzymając go za ramiona rzuciłam moją głowę w tył prosząc, żeby nie przestawał się ruszać. Mój żołądek zacisnął się z podniecenia. Moje ciało zaczyna szarpać przyjemność. Czuję jak Louis wypełnia mnie swoja spermą. Jestem wyczerpana. Popatrzyłam na Louis'a i otarłam pot z jego czoła.
- Czy to było dobre? - zapytał.
- To była niesamowite - uśmiechnęłam się.
- Czy kiedykolwiek miałaś poranny sex?
- Nie - powiedziałam i usiadłam.
Przybliżyłam się do niego i oparłam się na jego piersi przytulając go mocno. Louis otula ramiona wokół mnie. Całując jego szyję mogę poczuć jego piżamowy zapach zmieszany z potem.
- Bardzo mi się podobało - wymruczał.
- Mi też.
Słysząc pukanie odskoczyliśmy od siebie i szybko się ubraliśmy. Louis podszedł do drzwi i popatrzył przez wizjer. Ja stałam za nim z owiniętymi ramionami wokół jego talii i całowałam jego łopatki. Louis otworzył drzwi, stała przed nimi ruda dziewczyna z percingiem i tatuażami na rękach.
- Rita. Co ty tu robisz? - zapytał Louis.
- Przyszłam cię odwiedzić - uśmiechnęła się dziewczyna - Kto to jest?
- To jest Megan - Louis jąka się przyciągając mnie do swojego boku - Moja dziewczyna.
- Cześć Megan - przywitała się - Jestem Rita, była Louis'a.

_____________________________________________

Bardzo możliwe, że są błędy, bo nie lubię tłumaczyć takich scen ://


Dodałam zdjęcie przedstawiające Ritę -> http://i-knew-you-were-trouble-tlumaczeniepl.blogspot.com/2014/06/bohaterowie-louis-louis-tomlinson-megan.html


Pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy :)

6 kom = kolejny


#IKYWTpl


@be_my_lou_xx



wtorek, 24 czerwca 2014

9. W jego domu.


Kiedy się zatrzymaliśmy podniosłam głowę, otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą szklany budynek. Louis zeskoczył z motoru śmiejąc się z mojej zdziwionej miny.
- Zaskoczona? - zapytał.
- Trochę - odpowiedziałam.
- Chodź.
Zeskoczyłam z motoru i połączyłam moją dłoń z dłonią Louis'a idąc w stronę drzwi budynku. Nad drzwiami wielkimi, czarnymi literami napisane jest "Skyline". Podłogi i ściany w środku były zrobione z marmuru. Louis poprowadził mnie do windy naciskając przycisk na ścianie. Drzwi windy się otwierają, a ze środka wychodzi para niewiele starsza od Louis'a. Dziewczyna uśmiecha się do mnie, kiedy wchodzę do windy. Oparłam się o ścianę. Louis stojąc z rękami za plecami przenosi swój ciężar z jednej nogi na drugą.
- Nerwowy? - zachichotałam.
- Nie - uśmiechnął się.
- Wydajesz się być zdenerwowany - zaobserwowałam.
- Nigdy nie zabierałem dziewczyny do siebie.
- Oh.
Drzwi windy się otworzyły. Louis pociągnął mnie za rękę na korytarz. Nigdzie nie ma drzwi, poza podwójnymi na końcu korytarza. Rozglądając się wokół zauważyłam beżowe tapety i czerwony dywan. Louis przekręca kluczem w drzwiach i otwiera je. Moja szczęka opadła kiedy zobaczyłam kremowe, marmurowe podłogi z wielkimi żyrandolami wiszącymi w holu.
- To jest twoje mieszkanie? - zapytałam.
- Tak - uśmiechnął się - Zbyt luksusowe?
- Co ciekawe, nie - wzruszyłam ramionami kryjąc zaskoczenie.
- Tam jest salon - powiedział wskazując na obszar z dużą, skórzaną kanapą i gigantyczną plazmą - Sypialnia tam, a kuchnia tutaj.
- Mieszkasz tu sam?
- Z wyjątkiem kiedy mam gości - puścił mi oczko.
- Ooh.
- Ci goście to zazwyczaj rodzina.
- Nie przyjaciele?
- Moi przyjaciele z Anglii nie mogą przyjechać do Ameryki.
- To nie jest to czego się spodziewałam - przyznałam.
- A czego się spodziewałaś? - zaśmiał się.
- Brudnego mieszkania - zachichotałam - Wszędzie pełno butelek po piwie, stół do ping-ponga, piłkarzyki i masa śmieci.
- Tu zazwyczaj nie bywa czysto - wymamrotał Louis - Ale ponieważ żyję na własną rękę wolałbym mieć porządek zamiast karaluchów.
Louis zaprowadził mnie do kuchni, usiadłam na stołku przy barze. Chłopak zwinnie porusza się po kuchni i łapie sztućce i talerze.
- Mam zamiar zrobić kilka fajitas - powiedział - Może być?
- Idealnie, pewnie, że może być - skinęłam głową - Potrzebujesz pomocy?
- Nie trzeba - uśmiechnął się.
Rozglądając się zwróciłam uwagę na stół z ciemnego drewna, który stoi w jadalni i na mały, szklany stolik na śniadanie. Siedzę cicho kiedy Louis włącza kuchenkę gazową umieszczając patelnię na jednym z palników.
- Mam nadzieję, że wiesz co robisz - zachichotałam.
- Cóż, mam cztery młodsze siostry i gotowanie to było coś co musiałem zawsze umieć.
- Gotujesz dla wszystkich swoich dziewczyn?
- Tylko dla tych dobrych - uśmiechnął się.
Zeszłam z siedzenia, ściągnęłam kurtkę, buty i zaniosłam je do przedpokoju. Kiedy wróciłam dwa talerze i dwie szklanki wody były już na stole. Uśmiechnęłam się i usiadłam czekając na Louis'a. Cmoknął mnie w policzek i usiadł obok mnie. Kroiłam moje danie śmiejąc się widząc jak Louis je rękami i zwraca się do mnie mając pokarm w zębach.
- To obrzydliwe - śmieję się.
- Kochasz to - powiedział Louis.
- Przetrzyj usta - powiedziałam.
- Dobrze mamo - zrobił skwaszoną minę.
- Uwierz mi, że na randkach będę twoją matką.
- To będzie kazirodztwo!
- Nie będzie.
- Będzie, nie mogę przecież uprawiać sexu ze swoją matką.
Na tym temat się skończył. Wzięłam kęsa mojego fajita. Louis już zjadł i czeka, aż ja skończę.
- To było dobre - uśmiechnęłam się odpychając talerz od siebie.
- Czy wyglądam na gościa, który nie potrafi gotować? - zachichotał.
- Trochę - dokuczyłam mu.
Przewracając oczami Louis wstaje i zabiera nasze talerze, żeby zostawić je w zlewie. Przeszliśmy przez salon do sypialni. Stojąc w drzwiach widzę ciemno-niebieskie ściany, drewniane meble i niebieską pościel. Stanęłam jak wryta.
- Łatwo cie zaskoczyć - zachichotał Louis.
- Nie spodziewałam się, że twój pokój będzie tak wyglądać.
- A myślałaś, że jak będzie wyglądać? - zapytał.
- Cóż, czarne ściany, plakaty Harley'a Davidson'a i tak dalej.
- Całkowite przeciwieństwo.
- Zdecydowanie.
- Chodź - zawołał Louis - Dołącz do mnie na łóżku.
- Brzmi przyzwoicie panie Tomlinson - zachichotałam.
- Nigdy nie powiedziałem tego dziewczynie przed..
- Nie mam piżamy - przerwałam mu zanim dokończył.
- Nie jest ci potrzebna.
- Wykończyłeś mnie w kręgielni, proszę nie mów, że chcesz to zrobić jeszcze raz.
- Nie, ale może jutro rano.
- Hmm.. Nigdy nie robiłam tego rano.
- To będziesz.
Czuję wzrost ciepła na policzkach, rozprzestrzenia się także na mojej szyi. Podeszłam do łóżka i usiadłam na brzegu kiedy Louis wyciągał koszulkę i bokserki. Zwrócił się do mnie kładąc ubrania na moich kolanach przed spacerem do łazienki. Ściągnęłam spodnie zostając w majtkach, ubrałam koszulkę, a bokserki schowałam z powrotem do szuflady. Wpełzłam pod kołdrę i zaczęłam grę na moim telefonie. Louis wrócił z łazienki i położył się koło mnie, a ja przytuliłam się do jego boku. On odwzajemnił uścisk chowając nos w moje włosy.
- Wygodnie? - wymruczał.
- Chcę leżeć w tym łóżku już na zawsze - szepnęłam.
- Brzmi fajnie.
- Ty też jesteś wygodny - powiedziałam i ziewnęłam.
Louis kilka razy zawinął kosmyki moich włosów wokół swoich palców. Zagłębiłam twarz w jego szyi chichocząc kiedy jego zarost łaskotał mnie w czoło. Louis przesunął rękę w dół moich pleców. Podparłam się na łokciach, przesunęłam palcem po jego szczęce zatrzymując kciuk w kąciku jego ust. Wzdychając przełknęłam ślinę i odgarnęłam włosy do tyłu.
- Kocham cię.

__________________________________________

Pamiętaj proszę o komentarzy. Mała rzecz a cieszy :)



5 kom = 10 rozdział



#IKYWTpl


@be_my_lou_xx

poniedziałek, 23 czerwca 2014

8. Czujesz to? To kojące.


Jesteśmy już na parkingu pod kręgielnią. Chichotaliśmy cicho, kiedy zobaczyliśmy Charlotte i Noah na tyle samochodu chłopaka. Louis zgasił motor i pomógł mi z niego zejść. Skradaliśmy się razem do samochodu Noah.
- Co robisz? - zapytałam cicho.
- Przestraszę ich - szepnął z uśmiechem.
- Jak chcesz to zrobić?
- Tak - powiedział po czym wspiął się ostrożnie na dach samochodu i zaczął po nim skakać i wyć jak jakieś zwierzę. Noah i Charlotte wybiegli z krzykiem z samochodu. Louis śmiał się kiedy zeskakiwał z samochodu i owinął ramiona wokół mnie.
- Wyglądacie na lekko przestraszonych - zaśmiał się Louis.
- Cóż - zajęczał Noah - mieliśmy włączony alarm dupku.
- Oh proszę - śmieje się Louis.
Policzki Charlotte nabrały różowego koloru, Noah zagryzł swoją dolną wargę. Louis kiwnął głową na znak, żebyśmy już weszli do kręgielni.
- Przynajmniej uratowałem ich przed zapłodnieniem dziecka - zaśmiał się Louis.
- Nie potrzebujemy mini Noah plątającego się dookoła - dodałam.
Stojąc przy kasie Louis skupił całą swoją uwagę na dziecku z dredami. Kiedy go szturchnęłam szybko wziął nasze rozmiary butów. Noah i Charlotte siedzą przy stole i ubierają swoje buty, a ja i Louis umieszczamy nasze imiona na tablicy.
- Louis, Megan - szepcze Louis - Śliniące Usta i Migdałowa Księżniczka Na Lodzie - śmieje się.
- Jesteś idiotą - mówi Noah, który stał już za nami.
- Tylko zapisuję wasze imiona - zaśmiał się Louis.
Noah pierwszy wziął kulę i uśmiechając się do Charlotte potoczył ją po parkiecie. Strącił wszystkie kręgle. Pomiędzy nim, a Louis'em zaczęła wzrastać walka. Noah kiwnął na Louis'a, a on wziął najcięższą kulę jaką znalazł. Kiedy ją pchnął wszyscy obserwowali toczącą się kulę, czekając aż uderzy w kręgle. Niespodziewanie wszystkie kołki się przewróciły. Uśmiech rozprzestrzenił się na twarzy zadowolonego Louis'a.
- Oh, to jest Tomlinson - warknął Noah - Księżniczko, zabieram twoją kolejkę.
- Co? - krzyknęła Charlotte.
- Ta gra jest pomiędzy mną, a Louis'em.
Louis usiadł obok mnie i skrzyżował ręce na piersi. Pocałowałam jego policzek i oparłam głowę o jego ramię. Noah nie strącił ani jednego kręgla, wyrzucił ręce w górę z frustracji i opadł na krzesło.

~

Chłopcy siedzą i gapią się w ekrany telefonów w irytacji. Oboje mają skrzyżowane ręce, a ich usta są wydęte. Charlotte i ja zachichotałyśmy jak to zobaczyłyśmy wracając do stolika z hot dogami i napojami z lodem. Usiadłyśmy, Charlotte i ja jadłyśmy kiedy chłopcy omawiali dzisiejszą grę. Louis złapał mój wzrok i oblizał wargi. Wzięłam łyk soku i poszłam do łazienki. Usłyszałam zamykające się za mą drzwi, a w gigantycznym lustrze nad umywalką ujrzałam Louis'a. Louis zablokował drzwi i przycisnął mnie do ściany.
- Czekam już tyle dni, żeby cię pieprzyć - powiedział niezadowolony.
- Dlaczego tego nie zrobisz?
- Bo wtedy będę miał ochotę na twój słodki smak. Nie mogę tego robić przez kolejny tydzień przez ten jebany kolczyk.
Louis pociągnął moje spodnie w dół wraz z bielizną i obrócił mnie tyłem do niego. Usłyszałam jak klamra od paska spodni Louis'a uderza o podłogę. Popatrzyłam w lustro, Louis gapił się w mój tyłek i pieścił mnie rękami. Jęknęłam i wypchnęłam moje biodra do tyłu. Louis zachichotał, drażni moją szczelinę główką swojego penisa. Podniósł swoją głowę do góry, jego oczy przeniosły się na moje w odbiciu. Jego chytry uśmiech podpowiedział mi, że wymyślił coś głupiego.
- Poproś - powiedział.
- Co?
- Poproś o mojego kutasa.
- Co? Nie.
- Chyba nie chcesz, żebym był zły.
Nie odpowiedziałam. Popatrzyłam do tyłu i zobaczyłam jak Louis zaciąga z powrotem swoje spodnie. Przełknęłam ślinę i powiedziałam:
- Louis, proszę.
- Proszę co?
- Pieprz mnie - zadyszałam.
Louis opuścił znowu swoje spodnie i bokserki. Chwycił moje biodra. Chciałam się obrócić, ale nie pozwolił mi na to i popchnął mnie z powrotem na umywalkę. 
- Będę cię pieprzył.
Czuję jak Louis z łatwością we mnie wchodzi. Nasze oczy spotkały się w lustrze podczas pierwszych pchnięć. Chłopak przyspieszył swoje ruchy coraz bardziej się we mnie zagłębiając. W kabinie było słychać dźwięk jego ciała uderzającego w moje i nasze głośne jęki. Louis bawi się moimi włosami ciągnąć je do tyłu. Czuję jak Louis uderza w mój punkt G, jego ruchy stały się wolniejsze i dokładniejsze. Zacisnęłam się wokół jego członka i doszłam. Louis zamknął oczy, zaczął głośniej jęczeć i wytrysnął. Cały biały płyn wylądował na ścianie. Dysząc opieram głowę o lustro kiedy Louis ze mnie wychodzi.
- To było niesamowite - wydyszał Louis.
- Najlepsze - powiedziałam.
Louis wstaje i pomaga mi utrzymać równowagę. Cofnął się do ściany i usiadł ze mną na kolanach. Louis zatacza rękami kręgi na moim biodrach.
- Czujesz to? - zapytał.
- To kojące - uśmiechnęłam się.
- Zostań ze mną na noc - powiedział.
- Gdzie?
- U mnie.
- Ok.
Louis wstaje sadzając mnie na ladzie obok umywalki. Zaciągnął na mnie moją bieliznę i jeansy, a ja zapięłam jego spodnie, które wcześniej sam na siebie wciągnął. Poszłam powiedzieć Charlotte, że jedziemy. Louis objął mnie i pomachał do Noah i Charlotte na pożegnanie. Wyszliśmy na parking. Louis posadził mnie na Harley'u i założył mi kask, po czym sam usiadł przede mną. Owinęłam ręce wokół niego i oparłam głowę o jego plecy. Kiedy Louis wyjechał na ulicę, mój umysł przepełniony był myślami jak minie moja pierwsza noc z Louis'em Tomlinson'em.


______________________________________________

Chciałabym wam podziękować za to, że coraz bardziej się udzielacie :D Zobaczyłam więcej waszych tweetów o tym ff i aż zrobiło mi się miło :) Oby było tak dalej ;>


Pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy :))

6 kom. = next


@be_my_lou_xx <-- tt

#IKYWTpl