wtorek, 8 lipca 2014

14. Los chciał nas sprawdzić.


-Rita? - zamarłam - Gdzie jest Louis?
- W łóżku - odpowiedziała i mogę powiedzieć, że na pewno właśnie się uśmiecha.
- Daj mu telefon - rozkazałam.
- A jak nie to co? - zaśmiała się - Będziesz płakać?
Zacisnęłam zęby, żeby na nią nie nawrzeszczeć, rozłączyłam się i zabrałam moje klucze od samochodu. Lee stał za drzwiami mojego pokoju i popatrzył na mnie nie wiedząc o co chodzi, ale nic nie powiedział kiedy koło niego przechodziłam. Wyszłam z domu i trzasnęłam drzwiami. Weszłam do samochodu. Włożyłam klucze do stacyjki próbując odpalić, ale się nie udało. Po kilku próbach nadal się nie udawało, co mnie tylko bardziej wkurzyło. Wyszłam z samochodu i pobiegłam do domu rzucając kluczyki na ladę, przy której stał Lee.
- Whoa whoa whoa! - zawołał - Co ty robisz?
- Idę do Louis'a - odpowiedziałam.
- Po co?
- Skopię mu tyłek - zaszydziłam.
Lee tylko się zaśmiał co mnie jeszcze bardziej zmotywowało. Wzięłam kluczyki od samochodu Lee i wyszłam na podwórze, po czym wsiadłam do jego samochodu. Prawie zapiszczałam z radości, kiedy za pierwszym razem udało mi się go odpalić.

~

Dotarłam na parking przed kamienicą Louis'a. Wysiadłam z samochodu i szybko weszłam do budynku. Udałam się do windy. Drzwi się otworzyły a ja weszłam do środka uśmiechając się grzecznie do starszej kobiety obok mnie.
- Spieszysz się? - zapytała kobieta.
- Troszeczkę.
- Na to wygląda.
Kiedy winda zatrzymała się na piętrze Louis'a pożegnałam się z panią i szybko wyruszyłam w stronę jego mieszkania. Zapukałam i nie mogłam powstrzymać uśmiechu, kiedy zobaczyłam szok na twarzy Rity kiedy otworzyła mi drzwi.
- Nie wyglądasz na szczęśliwą, że mnie widzisz - skomentowałam.
Rita pospiesznie próbuje zamknąć drzwi, ale nie udało się jej, bo szybko weszłam do środka. Poszłam do sypialni Louis'a, a Rita pobiegła za mną. Podniosłam pięść i zobaczyłam przerażenie w jej oczach zanim skierowałam ją ku niej. Dziewczyna złapała się za nos.
- Louis - krzyknęła Rita - Czy ty widziałeś co ona właśnie zrobiła?
- Tak - kiwa głową Louis - Widziałem.
- Więc zrób coś!
- Nie - uśmiechnął się, kręcąc przecząco głową - Kocham ją i muszę powiedzieć, że zgadzam się z tym co zrobiła.
- Co? - zajęczała Rita - Ona właśnie złamała mi nos!
- Cóż - wzruszył ramionami Louis - Ty złamałaś nasze serca.
Louis podszedł do mnie i przycisnął swoje usta do moich. Owinął ręce wokół mojej talii i musnął palcami moją szyję. Oderwał się ode mnie, oparł swoje czoło o moje i poprawił moje włosy.
- Kocham cię - mruknął - Tak bardzo cię kocham.
- Ja też cię kocham - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Kątem oka patrzę jak krew leci z nosa Rity, przez co czuję się roztrzepana wewnętrznie.
- Los chciał nas sprawdzić - powiedział Louis.
- Oh, naprawdę? - zadrwiła Rita - Po czym to wnioskujesz.
Louis nie odpowiedział tylko patrzył mi głęboko w oczy.
- Wiesz, Rita - zaczęłam - Powinnam cię przeprosić, ale naprawdę nie chcę.
- Nie martw się o to - westchnęła Rita - Zasłużyłam na to.
- Oh, uwierz mi - zachichotał Louis - Zasłużyłaś.
Rita przechodzi obok mnie i bierze swoją torebkę z kanapy. Ja i Louis patrzymy jak brnie do drzwi nie mając odwagi się odwrócić. Popatrzyłam z powrotem na Louis'a, który już mnie obserwował.
- To nie było tak jak myślisz - powiedział.
- Wiem.
- Nigdy nie byłem w kimś tak zakochany - mruknął.
- Ja też nie.
- Nie chcę cię stracić.
- Nie chcę, żebyś mnie stracił.
- Kocham cię - uśmiechnął się.
- Ja ciebie też.


________________________________________________

Tak dla waszej wiadomości 15 rozdział będzie ostatnim rozdziałem tego opowiadania!

PRZEPRASZAM WAS, ŻE MUSIELIŚCIE TAK DŁUGO CZEKAĆ NA TEN ROZDZIAŁ!!



Pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy :)

7 kom - next!




#IKYWTpl


@be_my_lou_xx





wtorek, 1 lipca 2014

13. Ona to złe nasienie.


Jadąc samochodem nie mogłam się powstrzymać, aby spojrzeć w lusterko i wyśmiać samą siebie. Przekrwione oczy, różowe policzki, spierzchnięte usta. Łzy zatrzymały się w połowie drogi do domu, po tym jak wypuściłam z ust niesforny szloch. W tym momencie nie czułam mojego serca, czułam tylko skręcanie w mojej klatce piersiowej. Próbowałam się uspokoić zanim wejdę do domu. Zgasiłam silnik i powoli otworzyłam drzwi słuchając czy ktoś jest w środku. Widziałam tylko Charlotte schodzącą po schodach. Zamknęłam drzwi, a ona odwróciła głowę w moją stronę i popatrzyła na moją opuchniętą od płaczu twarz. Szybko przebiegłam koło niej bez słowa i zatrzasnęłam się w pokoju.
Zdjęłam buty i położyłam się na łóżku przytulając mocno poduszkę. Zaczęłam głośniej płakać i nawet nie usłyszałam jak drzwi się otwierają. Char przytuliła się do moich pleców, położyła na mnie głowę próbując mnie uspokoić.
- On mnie oszukał - powiedziałam.
Głowa Charlotte podniosła się, a jej ciało zesztywniało. Usiadłam i otarłam łzy. Jej ręka poprawiła moje włosy.
- Skąd wiesz? - zapytała.
- Wpadłam na Ritę kiedy dotarłam na miejsce. Była ubrana tylko w połowie, włosy miała potargane. Potem poszłam do mieszkania Louis'a, a on otworzył mi drzwi w samych dresach.
- Wow - pokręciła głową Charlotte - To było słabe.
- To obrzydliwe - zaczęłam znowu płakać.
- Próbował się z tobą skontaktować?
- Nie sądzę.
- Sprawdzałaś swój telefon?
- Wyłączyłam go.
- Może dzwonił do ciebie lub napisał.
- Nie obchodzi mnie to.
Charlotte położyła się, a ja koło niej. Podłożyłam poduszkę pod głowę i zaczęłam liczyć gwiazdki na moim suficie, które są tam odkąd byłam mała.
- Gdzie jest moja mama? - zapytałam po chwili.
- Wyszła z twoim tatą - odpowiedziała Charlotte.
- A gdzie jest Lee?
- W piwnicy.
- Myślisz, żę Louis próbował się do niego dodzwonić?
- Być może.
- Coś mi mówi, że nie będzie tego robił.
- Nie wiesz tego.
Tylko przytaknęłam i przewróciłam się na drugą stronę. Moje powieki stały się ciężkie. Słyszę ciche chrapanie Charlotte. Proszę niech sen mnie pochłonie i zabierze do innego świata.

~

Wlewam mleko do mojej miski, wzięłam łyżkę i podeszłam do blatu. Lee siedzi i mlaska jedząc płatki kapitana Crunch i sprawdza wyniki ostatniego meczu. Śmiałam się jedynie z jego frustracji.
- Znowu przegrali? - parsknęłam.
- To ci kurwa Packersi - przeklina - Nienawidzę ich.
- Wiem - kiwam głową - Mówiłeś to już tyle razy.
Lee kręci głową i kładzie swój telefon na stole. Nagle spoważniał.
- Louis dzwonił do mnie wczoraj w nocy - powiedział.
- Oh - westchnęłam.
- Mówił, że nie może się z tobą skontaktować - wyjaśnił.
- Wiem.
- Co się stało?
- Nie powiedział ci?
- Powiedział, ale chcę usłyszeć tą historię z twojego punktu widzenia.
- Dobrze - westchnęłam zwracając się do niego.
Wszystko mu opowiedziałam. W jego oczach miesza się złość i jednocześnie wielkie współczucie.
- Pierdolona Rita - wyrwał nagle.
- Co?
- Louis mówił mi o niej. Ona to złe nasienie.
- Co masz na myśli?
- Ona jest kłopotem - wyjaśnia - Ona zawsze była powodem wszystkich problemów w ich związku, po tym zerwali.
- Skąd ona wiedziała, że Louis ma kogoś nowego?
- Myślę, że oni zostali dobrymi przyjaciółmi.
- Przyjaciele nie psują nawzajem swoich związków.
- No nie.
Położyłam nogi na stole. Lee krzywi się patrząc na swój telefon mamrocząc coś o Packersach.
Skończyłam jeść i zaniosłam miskę do zlewu. Wzięłam mój płaszcz, ubrałam buty i biorąc mój telefon do ręki wyszłam na dwór. Postanowiłam włączyć telefon. Sprawdziłam wiadomości, dostałam jakieś 18 od Louis'a i jedną od mojej mamy. Przeczytałam sms'y od Louis'a. Większość była typu:

Louis: To nie jest tak jak myślisz. Nie zrobiłbym ci tego.

Louis: Proszę odezwij się do mnie.


Łzy zaczęły napełniać się w moich oczach. Zobaczyłam, że mam dziewięć nieodebranych połączeń od Louis'a. Rozmyślałam nad tym czy mam do niego oddzwonić czy nie. Wróciłam do domu i wzięłam szybki prysznic. Ubrałam się i ponownie przeglądnęłam mój telefon.
Po chwili zastanowienia wybrałam numer Louis'a. Słyszę sygnał. Po krótkim czasie usłyszałam głos.
- Halo.

_________________________________________________

Proszę was o większe zaangażowanie się na twitterze z hasztagiem #IKYWTpl  jeśli można ;d
Już niedługo będziecie musieli się pożegnać z tym fanfiction :(


Pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy :)

minimum 5 komentarzy.



#IKYWTpl




@be_my_lou_xx




niedziela, 29 czerwca 2014

12. Nie chciałem tego.


- Idziesz z nami na lunch? - zapytała Charlotte wchodząc do mojego pokoju.
- Tak - wzruszyłam ramionami - To znaczy, zostałam już zaproszona.
- Przez jego ex - zwróciła uwagę Charlotte.
- Tak - popatrzyłam na nią - I co z tego?
- To nie może być dobre.
- A dlaczego nie?
- Co jeśli zacznie wszystko psuć?
- Ona tego nie zrobi.
- No ja nie wiem.
Charlotte wyszła, a ja zostałam sama w pokoju poprawiając makijaż. Przeglądnęłam się ostatni raz w lustrze, wygładziłam moją koszulę i chwytając moją skórzaną kurtkę zeszłam na dół. Lee i Noah siedzieli na kanapie z padami w rękach, a Charlotte siedzi na ladzie i rozmawia z moją mamą. Moja mama rzuca mi sympatyczne spojrzenie i wychodzę.

~

Jestem już na parkingu przed kawiarnią. Zauważyłam Harley'a Louis'a. Ostatni raz poprawiłam moje włosy przeglądając się w lusterku i wyszłam z auta kierując się w stronę wejścia. Kątem oka zobaczyłam śmiejących się Louis'a i Ritę. Zachowałam spokój i podeszłam do nich łapiąc wzrok Rity. Z drwiną patrzy na mnie jak siadam obok Louis'a całując go w policzek, a on owija ramię wokół mnie, przyciąga mnie do swojego boku i całuje czubek mojej głowy.
- Jak się masz kochanie? - uśmiecha się Louis.
- Dobrze, a jak ma się wasza dwójka? - zapytałam.
- Teraz lepiej - powiedział cicho Louis.
- Było całkiem dobrze - wyrwała Rita.
Louis rzucił jej piorunujące spojrzenie, a ja pozostaję oszołomiona. Zdjęłam moją kurtkę i dałam Louis'owi aby powiesił ją na wieszaku obok. Rita przeprosiła nas na chwilę i wyszła kręcąc głową kiedy przechodziła obok nas.
- O co jej chodzi? - zapytałam Louis'a.
- Ona po prostu jest Ritą - wzdycha Louis.
- Myślałam, że ona chciała, żebym przyszła.
Louis zagryzł wargę i zaczął bawić się moimi włosami.
- Ona pytała czy mogę tutaj z wami być, prawda? - zapytałam podnosząc brwi.
- Ok... nie - zajęczał Louis - Ja tego chciałem.
- To dlaczego mi tego nie powiedziałeś? - westchnęłam.
- Ponieważ - wzruszył ramionami - Nie wiem, nie chciałem, żebyś była spięta czy coś.
- Kochany - zachichotałam - Nie byłam spięta już wchodząc tutaj.
- Zauważyłem - zaśmiał się - Chcesz wyjść dziś wieczorem?
- Rita też będzie?
- Nie, nie będzie. Ale ja będę - uśmiechnął się.
- Zamierzasz zabrać mnie później do domu?
- Co myślisz o zostaniu na noc?
- Ok.
Pocałowałam jego policzek i zniżyłam się do jego szyi. Louis chrząknął kiedy Rita stała naprzeciwko nas.
- Jak tam twoja wizyta Rita? - uśmiechnęłam się.
- Eh - skomentowała.
- Zabawiłaś się jakoś? - zapytałam.
- Zabierasz mi jedyną zabawę jaką mogę mieć - zaśmiała się fałszywie.
Potrząsnęłam głową i zaczęłam przeglądać menu. Zamówiliśmy, a kiedy kelnerka odeszła Louis owinął rękę wokół mojej talii i wtulił nos w moje włosy.
- Hej - szepnął do mnie Louis - Zdradzę ci sekret.
- Hmm? - wymamrotałam patrząc znad mojego telefonu.
- Kocham cię.
Upuściłam telefon na stół i patrzyłam na niego z otwartymi ustami. Louis zachichotał, a Rita zajęczała z obrzydzenia. Pocałowałam go, a mój kciuk wędrował na jego policzku.
- Ja też cię kocham - uśmiechnęłam się.
- Dobrze - uśmiechnął się i pocałował moje czoło.
- Więc, Rita - zaczęłam chowając włosy za ucho - Jak poznaliście się z Louis'em?
- Poznaliśmy się na imprezie. Byliśmy później ze sobą osiem miesięcy.
- Oh.
- Rita - wyrwał Louis - Nie bądź niegrzeczna.
- No sorry - wzruszyła nonszalancko ramionami.

~

- Więc, będziesz dzisiaj wieczorem? - zapytał Louis przyciskając mnie do mojego samochodu.
- Tak - uśmiechnęłam się - Będę tam.
- Dobrze - zachichotał Louis - Mam już plan dla nas.
- Zawsze masz - szturchnęłam go.
- Nie zachowuj się jakby ci się nie podobały moje plany.
- Kto tak powiedział?
- To był sarkazm.
- Oh, zauważyłam.
- To widzimy się dziś wieczorem, skarbie - wymruczał Louis.
- Do zobaczenia wieczorem - powiedziałam i pocałowałam go na pożegnanie.
Louis odsunął się po pocałunku i poszedł do swojego motoru. Wsiadłam do samochodu i wyruszyłam do domu.
Gdy już przyjechałam rzuciłam klucze na ladę i powiesiłam kurtkę na krześle. Noah i Lee byli dokładnie tam gdzie byli zanim wyszłam. Poszłam do mojego pokoju, Charlotte leży na łóżku i przegląda czasopisma.
- Ty też jesteś tutaj odkąd wyszłam? - zachichotałam.
- Tak - kiwnęła głową, rzucając gazetkę na podłogę - Jak tam obiad?
- Dobrze..chyba - wzruszyła ramionami i kopnęłam moje buty pod łóżko.
- Jak Rita?
- Urocza jak zawsze - powiedziałam sarkastycznie.
- Rozmawiałaś z nią?
- Próbowałam.
- Jak zareagowała?
- Snobistycznie.
Charlotte położyła się na łóżku, a ja wyciągnęłam wszystkie rzeczy z mojego plecaka i włożyłam do niego ubrania.
- Dokąd idziesz? - zapytała Charlotte.
- Do Louis'a - zarumieniłam się lekko.
- Rita też tam będzie?
- Nie, ona ma być w hotelu.
- Jesteś pewna?
- Stanowczo.
- Wydaje się jakby była taka zaborcza przez Louis'a.
- Wiem - wzdycham.
- Wiesz coś o ich związku?
- Tak. Byli ze sobą osiem miesięcy, poznali się na jakiejś imprezie.
- Cholera. To jest trochę czasu - zmartwiła się Charlotte - Jak myślisz, to zdarzy się dziś w nocy? - uśmiechnęła się poruszając brwiami i od razu wiedziałam o co jej chodzi.
- Jak zwykle - zarumieniłam się.
Charlotte podniosła z podłogi gazetkę i zaczęła ją przeglądać, a ja dokończyłam pakowanie torby. Popatrzyłam na zegarek i zobaczyłam, że jest dopiero czwarta. Narzekając położyłam się na łóżku.

~

Z plecakiem na plecach ruszyłam w stronę windy w kamienicy, w której mieszka Louis. Drzwi się otworzyły i zostałam powitana przez Ritę z rozwaloną fryzurą, jej ubrania zwisały z niej. Nawiązałam z nią kontakty wzrokowy, jej uśmiech mówi wszystko.
- Hmm - mówi Rita - To po prostu staję się coraz lepsze i lepsze.
Ominęłam ją jak najszybciej się dało i udałam się do mieszkania Louis'a. Otworzył mi drzwi ubrany tylko w dresy i czapkę beanie.
- Chyba sobie żartujesz - oburzyłam się.
- Megan, ja..
- Nic nie mów - przerwałam mu.
- Pozwól mi to wyjaśnić.
- Nie ma tu nic do wyjaśniania.
- Nie chciałem tego.
- Stop! - krzyknęłam - Przestań!
- Czy możesz mnie wysłuchać?
- Nie. Nie chcę cię słuchać!
Pobiegłam w kierunku windy, a Louis stał jak wryty i tylko na mnie patrzył. Naciskałam szybko przycisk windy jakby to coś dało. Drzwi nareszcie się otworzyły i wepchnęłam się między ludzi stojących w windzie. Kiedy drzwi zaczęły się zamykać Louis przytrzymał je. Jego oczy były przekrwawione, pełne łez. Opuściłam głowę, a moje liczne łzy spadały na podłogę.

______________________________________________________

Jeśli szanujesz moją pracę to proszę udzielaj się chociaż troszeczkę :)



Pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy :)



Musi być co najmniej 7 kom.



#IKYWTpl


@be_my_lou_xx



i mam malutką prośbę do osób, które mają twittera i dobre serduszko :3

https://twitter.com/be_my_lou_xx/status/483248663238803457 RT tutaj bym prosiła :)) To dla mnie ważne i tak na prawdę niewiele was to kosztuje

piątek, 27 czerwca 2014

11. Znaczysz dla mnie bardzo wiele.


- Czekaj - przerwała Charlotte - Ona przyszła do niego?
- Tak - kiwnęłam głową.
- Miała jakiś powód? - zapytała Charlotte mrużąc oczy.
- Tak.
- Co za suka.
- Mówisz..
- Co zrobił Louis?
- Stał tam.
- I ona sobie poszła?
- Nie - odpowiedziałam trochę zawiedziona - Weszła do środka jakby tam mieszkała.
- Wtedy wyszłaś?
- Nie do końca - wzdychnęłam, przebierając palcami.
- Co się stało?
- Louis powiedział mi, żebym wzięła ubrania i wyszła.
- Chyba żartujesz.
Potrząsnęłam przecząco głową i podeszłam do komody. Charlotte wyszła z pokoju mamrocząc coś pod nosem jaki z Louis'a jest palant. Patrząc na swoje odbicie zauważyłam na szyi malinkę jeszcze z rana. Przed drzwiami mojego pokoju stał Louis z rękami w kieszeniach. Wzdychając wyszłam, stanęłam przed nim i zamknęłam za sobą drzwi.
- Dlaczego tutaj jesteś? - zapytałam.
- Chciałem cię przeprosić za rano.
- Co się stało dziś rano? - zapytałam ironicznie.
- Nie bądź suką.
- Ooh, przepraszam, że jestem trochę zła po tym jak mój chłopak wyrzucił mnie ze swojego mieszkania kiedy jego ex się zjawiła.
- Właśnie dlatego tutaj jestem, żeby przeprosić.
- Po co ona przyszła?
- Myślała, że będę sam.
- Chciała do ciebie wrócić?
- Tak.
- I co?
- Nie.
- Gdzie ona teraz jest? - zapytałam.
- W hotelu - odpowiedział.
- Zobaczysz się z nią? - zapytałam zagryzając wargę.
- Tak, jutro na obiedzie.
- Fajnie.
- Chcesz iść?
- Nie.
- Ona pytała czy będziesz.
- Czemu?
- Nie wiem, bo jest dziewczyną?
- Pomyślę o tym.
Chwytając moje biodra Louis przyciągnął mnie do siebie łącząc nasze usta. Oparł swoje czoło o moje i śledził moje usta.
- Dziś rano było super - uśmiechnął się.
- Wiem - zarumieniłam się.
- Chciałbym zrobić to jeszcze raz - wzdycha.
- Ja też.
- Chcesz ponownie zostać u mnie na noc?
- Dziś wieczorem?
- Tak.
- Pomyślę jeszcze.
- Ok.
- Chcesz wejść do środka? - zapytałam pokazując na drzwi mojego pokoju.
- Oczywiście.
Weszliśmy do środka, ale znudziło nam się bezczynne siedzenie w sypialni i poszliśmy do kuchni.
- Czego mnie nie zapytasz? - odezwał się Louis patrząc na mnie.
- Już zapytałam o to co jest mi potrzebne, żeby zostać twoją dziewczyną - wzruszyłam ramionami.
- Co? - westchnął - Czy oszukuję?
- Tak - kiwnęłam głową.
- Myślisz, że bym to zrobił?
- Nie, ale chciałam się tylko upewnić.
- Po co?
- Nie chcę być oszukana kolejny raz.
- Kto cię zdradził?
- Mój były.
Umieściłam czajnik na palniku po czym przeszukałam szafki próbując znaleźć herbatę.
- Jak długo chodziliście z Ritą? - zapytałam przerywając milczenie.
- Dziesięć miesięcy.
- Oh.
- To nie było poważne.
- Byliście dziesięć miesięcy i to nie było nic poważnego?
- Byliśmy i już nie jesteśmy.
- Oh.
- Megan, możesz zadawać pytania.
- Nie chcę.
Zaparzyłam herbatę i postawiłam filiżankę przed Louis'em. Patrzyłam na niego kiedy pił, jego oczy się rozszerzyły.
- Coś nie tak?
- Nie - pokręcił głową - Robisz to jak moja mama.
- Oh - zarumieniłam się lekko.
Louis skończył pić herbatę. Bawi się swoim kciukiem i mogę powiedzieć, że coś mu chodzi po głowie.
- Coś się stało? - zapytałam zaniepokojona.
- Czy kiedykolwiek cię w jakiś sposób skrzywdziłem? - zapytał żując swoją wargę od środka.
- Nie - odetchnęłam - Nigdy.
- To dobrze.
- Czemu pytasz?
- Zastanawiałem się.
Wstałam z krzesła i podeszłam do Louis'a siadając mu na kolana. Pocałowałam go w policzek i położyłam głowę na jego ramieniu, a on mnie objął.
- Znaczysz dla mnie bardzo wiele - powiedział Louis.
- Wiem. Ty też dla mnie wiele znaczysz.


_________________________________________________

Wciąż zachęcam do udzielania się :D Już niedługo koniec opowiadania, więc proszę..


Pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy :)


8 kom = next



#IKYWTpl



@be_my_lou_xx


środa, 25 czerwca 2014

10. Poranne co nieco.


Obudziłam się czując palce muskające moją twarz. Otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się widząc patrzącego na mnie Louis'a.
- Dzień Dobry - powiedziałam zaspanym głosem.
- Dzień dobry, kochanie - uśmiechnął się Louis.
- Jak długo nie śpisz? - zapytałam.
- Chwilę.
- I tak po prostu na mnie patrzysz?
- Tak, wyglądasz pięknie kiedy śpisz.
- Myślałam, że wyglądam pięknie cały czas - zaśmiałam się.
- Tak, ale gdy śpisz wyglądasz tak spokojnie.
Zarumieniłam się. Ręka Louis jeździła w górę i w dół po moim brzuchu, aż ściągnął mi koszulkę. Chwycił moje piersi, jego usta przyssały się do mojej szyi. Jęknęłam i wygięłam ciało w łuk czując jak ściska swoje dłonie na moich piersiach. Pociągnął mnie na siebie. Czuję jego erekcję pod moim udem, podniecenie rośnie w moich żyłach. Pocałowałam Louis'a, a on przerwał, żeby ściągnąć swoją koszulkę.
- Czego chcesz, Megan? - Louis zapytał.
- Ciebie - odetchnęłam.
Louis zepchnął mnie z siebie i rozkraczył się nade mną leżącą na plechach. Pochylił się i zaczął składać pocałunki na mojej klatce piersiowej, jego włosy łaskoczą moją szyję. Zassał mój sutek. Wplotłam palce w jego włosy i wygięłam się w łuk, a Louis pchnął mnie rękę z powrotem w dół. Przeniósł się na drugą pierś robiąc to samo co z poprzednią. Całował mnie od piersi w dół, aż nie zahaczył zębami o moje majtki i pociągnął je w dół. Louis całuje wewnętrzną stronę moich ud, jego zarost mnie drapie. Louis zaczyna delikatnie ssać moją łachteczkę. Chwyciłam go za włosy i szarpnęłam za nie. Louis zachichotał i drażni mnie swoim palcem.
- Louis, proszę - wyjęczałam.
Louis pokiwał głową i wepchnął głębiej swój palce, co spowodowało, że zacisnęłam się wokół niego. Złapał mnie za biodra i znowu przyssał się do mojej szparki. Mój żołądek wariuję, a ja dyszę imię Louis'a. Wyginam plecy w łuk czując orgazm. Dysząc otwieram oczy i widzę siedzącego przede mną Louis'a.
- Chcesz więcej? - pyta oblizując wargi.
- Tak - pokiwałam głową.
Popchnęłam go na plecy, usiadłam na jego kolana i ocieram się o niego przez bokserki. Louis jęczy wyginając lekko plecy. Jego ręce znalazły się na moich biodrach, a palce wbijają się w moją skórę. Kładę ręce na jego piersi i zaczynam poruszać się szybciej. Jęki Louis'a są coraz głośniejsze. Zeszłam z niego na chwilę i pociągnęłam jego bokserki w dół. Rozszerzyłam moje usta widząc jak bardzo jest podniecony. Louis spojrzał na mnie masując lekko swojego członka. Wzięłam go do ręki i umieściłam go w moim wejściu. Opuściłam się nabijając się na niego całkowicie. Zaczęłam się lekko odbijać od ciała Louis'a. Chwycił moje piersi i podniósł się, żeby wziąć sutek pomiędzy zęby. Moje ruchy coraz bardziej przyspieszały, zaplotłam place w jego włosy. Louis zaczął pocierać palcami moją łachteczkę. Zacisnęłam się wokół jego penisa, kiedy uderzał mocniej w moje ścianki. Louis chwycił moje biodra ciągnąc mnie mocniej do dołu. Trzyma mnie i wbił się głęboko i mocno. Trzymając go za ramiona rzuciłam moją głowę w tył prosząc, żeby nie przestawał się ruszać. Mój żołądek zacisnął się z podniecenia. Moje ciało zaczyna szarpać przyjemność. Czuję jak Louis wypełnia mnie swoja spermą. Jestem wyczerpana. Popatrzyłam na Louis'a i otarłam pot z jego czoła.
- Czy to było dobre? - zapytał.
- To była niesamowite - uśmiechnęłam się.
- Czy kiedykolwiek miałaś poranny sex?
- Nie - powiedziałam i usiadłam.
Przybliżyłam się do niego i oparłam się na jego piersi przytulając go mocno. Louis otula ramiona wokół mnie. Całując jego szyję mogę poczuć jego piżamowy zapach zmieszany z potem.
- Bardzo mi się podobało - wymruczał.
- Mi też.
Słysząc pukanie odskoczyliśmy od siebie i szybko się ubraliśmy. Louis podszedł do drzwi i popatrzył przez wizjer. Ja stałam za nim z owiniętymi ramionami wokół jego talii i całowałam jego łopatki. Louis otworzył drzwi, stała przed nimi ruda dziewczyna z percingiem i tatuażami na rękach.
- Rita. Co ty tu robisz? - zapytał Louis.
- Przyszłam cię odwiedzić - uśmiechnęła się dziewczyna - Kto to jest?
- To jest Megan - Louis jąka się przyciągając mnie do swojego boku - Moja dziewczyna.
- Cześć Megan - przywitała się - Jestem Rita, była Louis'a.

_____________________________________________

Bardzo możliwe, że są błędy, bo nie lubię tłumaczyć takich scen ://


Dodałam zdjęcie przedstawiające Ritę -> http://i-knew-you-were-trouble-tlumaczeniepl.blogspot.com/2014/06/bohaterowie-louis-louis-tomlinson-megan.html


Pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy :)

6 kom = kolejny


#IKYWTpl


@be_my_lou_xx



wtorek, 24 czerwca 2014

9. W jego domu.


Kiedy się zatrzymaliśmy podniosłam głowę, otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą szklany budynek. Louis zeskoczył z motoru śmiejąc się z mojej zdziwionej miny.
- Zaskoczona? - zapytał.
- Trochę - odpowiedziałam.
- Chodź.
Zeskoczyłam z motoru i połączyłam moją dłoń z dłonią Louis'a idąc w stronę drzwi budynku. Nad drzwiami wielkimi, czarnymi literami napisane jest "Skyline". Podłogi i ściany w środku były zrobione z marmuru. Louis poprowadził mnie do windy naciskając przycisk na ścianie. Drzwi windy się otwierają, a ze środka wychodzi para niewiele starsza od Louis'a. Dziewczyna uśmiecha się do mnie, kiedy wchodzę do windy. Oparłam się o ścianę. Louis stojąc z rękami za plecami przenosi swój ciężar z jednej nogi na drugą.
- Nerwowy? - zachichotałam.
- Nie - uśmiechnął się.
- Wydajesz się być zdenerwowany - zaobserwowałam.
- Nigdy nie zabierałem dziewczyny do siebie.
- Oh.
Drzwi windy się otworzyły. Louis pociągnął mnie za rękę na korytarz. Nigdzie nie ma drzwi, poza podwójnymi na końcu korytarza. Rozglądając się wokół zauważyłam beżowe tapety i czerwony dywan. Louis przekręca kluczem w drzwiach i otwiera je. Moja szczęka opadła kiedy zobaczyłam kremowe, marmurowe podłogi z wielkimi żyrandolami wiszącymi w holu.
- To jest twoje mieszkanie? - zapytałam.
- Tak - uśmiechnął się - Zbyt luksusowe?
- Co ciekawe, nie - wzruszyłam ramionami kryjąc zaskoczenie.
- Tam jest salon - powiedział wskazując na obszar z dużą, skórzaną kanapą i gigantyczną plazmą - Sypialnia tam, a kuchnia tutaj.
- Mieszkasz tu sam?
- Z wyjątkiem kiedy mam gości - puścił mi oczko.
- Ooh.
- Ci goście to zazwyczaj rodzina.
- Nie przyjaciele?
- Moi przyjaciele z Anglii nie mogą przyjechać do Ameryki.
- To nie jest to czego się spodziewałam - przyznałam.
- A czego się spodziewałaś? - zaśmiał się.
- Brudnego mieszkania - zachichotałam - Wszędzie pełno butelek po piwie, stół do ping-ponga, piłkarzyki i masa śmieci.
- Tu zazwyczaj nie bywa czysto - wymamrotał Louis - Ale ponieważ żyję na własną rękę wolałbym mieć porządek zamiast karaluchów.
Louis zaprowadził mnie do kuchni, usiadłam na stołku przy barze. Chłopak zwinnie porusza się po kuchni i łapie sztućce i talerze.
- Mam zamiar zrobić kilka fajitas - powiedział - Może być?
- Idealnie, pewnie, że może być - skinęłam głową - Potrzebujesz pomocy?
- Nie trzeba - uśmiechnął się.
Rozglądając się zwróciłam uwagę na stół z ciemnego drewna, który stoi w jadalni i na mały, szklany stolik na śniadanie. Siedzę cicho kiedy Louis włącza kuchenkę gazową umieszczając patelnię na jednym z palników.
- Mam nadzieję, że wiesz co robisz - zachichotałam.
- Cóż, mam cztery młodsze siostry i gotowanie to było coś co musiałem zawsze umieć.
- Gotujesz dla wszystkich swoich dziewczyn?
- Tylko dla tych dobrych - uśmiechnął się.
Zeszłam z siedzenia, ściągnęłam kurtkę, buty i zaniosłam je do przedpokoju. Kiedy wróciłam dwa talerze i dwie szklanki wody były już na stole. Uśmiechnęłam się i usiadłam czekając na Louis'a. Cmoknął mnie w policzek i usiadł obok mnie. Kroiłam moje danie śmiejąc się widząc jak Louis je rękami i zwraca się do mnie mając pokarm w zębach.
- To obrzydliwe - śmieję się.
- Kochasz to - powiedział Louis.
- Przetrzyj usta - powiedziałam.
- Dobrze mamo - zrobił skwaszoną minę.
- Uwierz mi, że na randkach będę twoją matką.
- To będzie kazirodztwo!
- Nie będzie.
- Będzie, nie mogę przecież uprawiać sexu ze swoją matką.
Na tym temat się skończył. Wzięłam kęsa mojego fajita. Louis już zjadł i czeka, aż ja skończę.
- To było dobre - uśmiechnęłam się odpychając talerz od siebie.
- Czy wyglądam na gościa, który nie potrafi gotować? - zachichotał.
- Trochę - dokuczyłam mu.
Przewracając oczami Louis wstaje i zabiera nasze talerze, żeby zostawić je w zlewie. Przeszliśmy przez salon do sypialni. Stojąc w drzwiach widzę ciemno-niebieskie ściany, drewniane meble i niebieską pościel. Stanęłam jak wryta.
- Łatwo cie zaskoczyć - zachichotał Louis.
- Nie spodziewałam się, że twój pokój będzie tak wyglądać.
- A myślałaś, że jak będzie wyglądać? - zapytał.
- Cóż, czarne ściany, plakaty Harley'a Davidson'a i tak dalej.
- Całkowite przeciwieństwo.
- Zdecydowanie.
- Chodź - zawołał Louis - Dołącz do mnie na łóżku.
- Brzmi przyzwoicie panie Tomlinson - zachichotałam.
- Nigdy nie powiedziałem tego dziewczynie przed..
- Nie mam piżamy - przerwałam mu zanim dokończył.
- Nie jest ci potrzebna.
- Wykończyłeś mnie w kręgielni, proszę nie mów, że chcesz to zrobić jeszcze raz.
- Nie, ale może jutro rano.
- Hmm.. Nigdy nie robiłam tego rano.
- To będziesz.
Czuję wzrost ciepła na policzkach, rozprzestrzenia się także na mojej szyi. Podeszłam do łóżka i usiadłam na brzegu kiedy Louis wyciągał koszulkę i bokserki. Zwrócił się do mnie kładąc ubrania na moich kolanach przed spacerem do łazienki. Ściągnęłam spodnie zostając w majtkach, ubrałam koszulkę, a bokserki schowałam z powrotem do szuflady. Wpełzłam pod kołdrę i zaczęłam grę na moim telefonie. Louis wrócił z łazienki i położył się koło mnie, a ja przytuliłam się do jego boku. On odwzajemnił uścisk chowając nos w moje włosy.
- Wygodnie? - wymruczał.
- Chcę leżeć w tym łóżku już na zawsze - szepnęłam.
- Brzmi fajnie.
- Ty też jesteś wygodny - powiedziałam i ziewnęłam.
Louis kilka razy zawinął kosmyki moich włosów wokół swoich palców. Zagłębiłam twarz w jego szyi chichocząc kiedy jego zarost łaskotał mnie w czoło. Louis przesunął rękę w dół moich pleców. Podparłam się na łokciach, przesunęłam palcem po jego szczęce zatrzymując kciuk w kąciku jego ust. Wzdychając przełknęłam ślinę i odgarnęłam włosy do tyłu.
- Kocham cię.

__________________________________________

Pamiętaj proszę o komentarzy. Mała rzecz a cieszy :)



5 kom = 10 rozdział



#IKYWTpl


@be_my_lou_xx

poniedziałek, 23 czerwca 2014

8. Czujesz to? To kojące.


Jesteśmy już na parkingu pod kręgielnią. Chichotaliśmy cicho, kiedy zobaczyliśmy Charlotte i Noah na tyle samochodu chłopaka. Louis zgasił motor i pomógł mi z niego zejść. Skradaliśmy się razem do samochodu Noah.
- Co robisz? - zapytałam cicho.
- Przestraszę ich - szepnął z uśmiechem.
- Jak chcesz to zrobić?
- Tak - powiedział po czym wspiął się ostrożnie na dach samochodu i zaczął po nim skakać i wyć jak jakieś zwierzę. Noah i Charlotte wybiegli z krzykiem z samochodu. Louis śmiał się kiedy zeskakiwał z samochodu i owinął ramiona wokół mnie.
- Wyglądacie na lekko przestraszonych - zaśmiał się Louis.
- Cóż - zajęczał Noah - mieliśmy włączony alarm dupku.
- Oh proszę - śmieje się Louis.
Policzki Charlotte nabrały różowego koloru, Noah zagryzł swoją dolną wargę. Louis kiwnął głową na znak, żebyśmy już weszli do kręgielni.
- Przynajmniej uratowałem ich przed zapłodnieniem dziecka - zaśmiał się Louis.
- Nie potrzebujemy mini Noah plątającego się dookoła - dodałam.
Stojąc przy kasie Louis skupił całą swoją uwagę na dziecku z dredami. Kiedy go szturchnęłam szybko wziął nasze rozmiary butów. Noah i Charlotte siedzą przy stole i ubierają swoje buty, a ja i Louis umieszczamy nasze imiona na tablicy.
- Louis, Megan - szepcze Louis - Śliniące Usta i Migdałowa Księżniczka Na Lodzie - śmieje się.
- Jesteś idiotą - mówi Noah, który stał już za nami.
- Tylko zapisuję wasze imiona - zaśmiał się Louis.
Noah pierwszy wziął kulę i uśmiechając się do Charlotte potoczył ją po parkiecie. Strącił wszystkie kręgle. Pomiędzy nim, a Louis'em zaczęła wzrastać walka. Noah kiwnął na Louis'a, a on wziął najcięższą kulę jaką znalazł. Kiedy ją pchnął wszyscy obserwowali toczącą się kulę, czekając aż uderzy w kręgle. Niespodziewanie wszystkie kołki się przewróciły. Uśmiech rozprzestrzenił się na twarzy zadowolonego Louis'a.
- Oh, to jest Tomlinson - warknął Noah - Księżniczko, zabieram twoją kolejkę.
- Co? - krzyknęła Charlotte.
- Ta gra jest pomiędzy mną, a Louis'em.
Louis usiadł obok mnie i skrzyżował ręce na piersi. Pocałowałam jego policzek i oparłam głowę o jego ramię. Noah nie strącił ani jednego kręgla, wyrzucił ręce w górę z frustracji i opadł na krzesło.

~

Chłopcy siedzą i gapią się w ekrany telefonów w irytacji. Oboje mają skrzyżowane ręce, a ich usta są wydęte. Charlotte i ja zachichotałyśmy jak to zobaczyłyśmy wracając do stolika z hot dogami i napojami z lodem. Usiadłyśmy, Charlotte i ja jadłyśmy kiedy chłopcy omawiali dzisiejszą grę. Louis złapał mój wzrok i oblizał wargi. Wzięłam łyk soku i poszłam do łazienki. Usłyszałam zamykające się za mą drzwi, a w gigantycznym lustrze nad umywalką ujrzałam Louis'a. Louis zablokował drzwi i przycisnął mnie do ściany.
- Czekam już tyle dni, żeby cię pieprzyć - powiedział niezadowolony.
- Dlaczego tego nie zrobisz?
- Bo wtedy będę miał ochotę na twój słodki smak. Nie mogę tego robić przez kolejny tydzień przez ten jebany kolczyk.
Louis pociągnął moje spodnie w dół wraz z bielizną i obrócił mnie tyłem do niego. Usłyszałam jak klamra od paska spodni Louis'a uderza o podłogę. Popatrzyłam w lustro, Louis gapił się w mój tyłek i pieścił mnie rękami. Jęknęłam i wypchnęłam moje biodra do tyłu. Louis zachichotał, drażni moją szczelinę główką swojego penisa. Podniósł swoją głowę do góry, jego oczy przeniosły się na moje w odbiciu. Jego chytry uśmiech podpowiedział mi, że wymyślił coś głupiego.
- Poproś - powiedział.
- Co?
- Poproś o mojego kutasa.
- Co? Nie.
- Chyba nie chcesz, żebym był zły.
Nie odpowiedziałam. Popatrzyłam do tyłu i zobaczyłam jak Louis zaciąga z powrotem swoje spodnie. Przełknęłam ślinę i powiedziałam:
- Louis, proszę.
- Proszę co?
- Pieprz mnie - zadyszałam.
Louis opuścił znowu swoje spodnie i bokserki. Chwycił moje biodra. Chciałam się obrócić, ale nie pozwolił mi na to i popchnął mnie z powrotem na umywalkę. 
- Będę cię pieprzył.
Czuję jak Louis z łatwością we mnie wchodzi. Nasze oczy spotkały się w lustrze podczas pierwszych pchnięć. Chłopak przyspieszył swoje ruchy coraz bardziej się we mnie zagłębiając. W kabinie było słychać dźwięk jego ciała uderzającego w moje i nasze głośne jęki. Louis bawi się moimi włosami ciągnąć je do tyłu. Czuję jak Louis uderza w mój punkt G, jego ruchy stały się wolniejsze i dokładniejsze. Zacisnęłam się wokół jego członka i doszłam. Louis zamknął oczy, zaczął głośniej jęczeć i wytrysnął. Cały biały płyn wylądował na ścianie. Dysząc opieram głowę o lustro kiedy Louis ze mnie wychodzi.
- To było niesamowite - wydyszał Louis.
- Najlepsze - powiedziałam.
Louis wstaje i pomaga mi utrzymać równowagę. Cofnął się do ściany i usiadł ze mną na kolanach. Louis zatacza rękami kręgi na moim biodrach.
- Czujesz to? - zapytał.
- To kojące - uśmiechnęłam się.
- Zostań ze mną na noc - powiedział.
- Gdzie?
- U mnie.
- Ok.
Louis wstaje sadzając mnie na ladzie obok umywalki. Zaciągnął na mnie moją bieliznę i jeansy, a ja zapięłam jego spodnie, które wcześniej sam na siebie wciągnął. Poszłam powiedzieć Charlotte, że jedziemy. Louis objął mnie i pomachał do Noah i Charlotte na pożegnanie. Wyszliśmy na parking. Louis posadził mnie na Harley'u i założył mi kask, po czym sam usiadł przede mną. Owinęłam ręce wokół niego i oparłam głowę o jego plecy. Kiedy Louis wyjechał na ulicę, mój umysł przepełniony był myślami jak minie moja pierwsza noc z Louis'em Tomlinson'em.


______________________________________________

Chciałabym wam podziękować za to, że coraz bardziej się udzielacie :D Zobaczyłam więcej waszych tweetów o tym ff i aż zrobiło mi się miło :) Oby było tak dalej ;>


Pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy :))

6 kom. = next


@be_my_lou_xx <-- tt

#IKYWTpl


niedziela, 22 czerwca 2014

7. Dlaczego akurat Louis?


- Poprosił cię?
Skinęłam głową, a Charlotte zaczęła piszczeć z radości. Uśmiech rozprzestrzenił się na jej twarzy.
- Dlaczego jesteś taka szczęśliwa? - zapytałam.
- Chodzisz z jednym z najgorętszych facetów, który kiedykolwiek postawił stopę w tym domu!
- I? - zaśmiałam się.
- I to oznacza, że jesteś wielką szczęściarą, dziwko!
- Dzięki... Tak myślę.
Charlotte usiadła na kanapie, na jej twarzy nadal widać wielki uśmiech. Śmiejąc się wysypałam na nią popcorn. Popatrzyła na mnie z niejasnym wyrazem twarzy.
- Dlaczego w ogóle Louis ci się spodobał? Jeszcze przed tym kiedy zaczęliście oficjalnie się spotykać?
- Nie wiem Char - wzruszyłam ramionami - On po prostu przykuł moją uwagę, nie wiem dlaczego.
- Być może wasza dwójka weźmie ślub - zażartowała Charlotte.
- Bądźmy poważne.
- Ja jestem poważna.
- Charlotte, on zapytał mnie dopiero wczoraj w nocy.
- Tak? Nie mówiłaś mi o tym.
- Skylar Mason tam była.
- Nie-e. Ten kaszalot was spotkał?
- Tak.
- Jak poszło?
- Miała zamiar go poderwać.
- Co on zrobił?
- Powiedział, że jest moim chłopakiem.
- Rany, czy to się stało naprawdę?
- Tak - uśmiechnęłam się.
- Jakie to romantyczne.
- Nie sądzę, że aż tak - powiedziałam.
- Jak to nie?
- On tylko powiedział, że jest moim chłopakiem, dopiero później go o to spytałam.
- Ok, to nie było aż takie romantyczne jak myślałam.
- Właśnie.
Zeskoczyłam z kanapy i poszłam do kuchni zatrzymując się przy szafce, wyjęłam z niej opakowanie Slim Jim. Poczułam jak czyjeś ręce owijają się wokół mnie i jak czyjaś klatka piersiowa przyciska się do moich pleców. Przechyliłam głowę do tyłu, żeby zobaczyć kto to. Zobaczyłam Louis'a. Jego usta zaznaczały szlak w dół mojej szyi.
- Cześć - szepnął Louis.
- Cześć - uśmiechnęłam się - Co tutaj robisz?
- Twój brat zaprosił mnie na XBOX'a - zaśmiał się.
- Czy to jest prawdziwy powód dlaczego tutaj jesteś?
- Nie do końca.
- Więc po co przyszedłeś?
- Żeby zobaczyć moją uroczą dziewczynę - uśmiechnął się słodko.
Odwróciłam się i oparłam się o ladę. Louis mnie pocałował. Przytuliłam się do niego, a on cmoknął moje czoło. Chłopak oparł policzek na mojej głowie, a jego ręka zjechała w dół moich pleców.
- Czemu Charlotte patrzy na nas z wielkim uśmiechem na twarzy? - zachichotał Louis.
- Ona jest szczęśliwa, że chodzimy ze sobą.
- Oh - wzdycha - Ja też.
- Nie powiesz mi, że nie powinnam się angażować z kimś takim jak ty? - zaśmiałam się.
- Ktoś taki jak ty - wzdycha - nie ma dokładnie na myśli mnie.
Louis zaczął mnie całować. Owinęłam ręce wokół niego, a on jeździ rękami po moich plecach. Usłyszeliśmy jak schody skrzypią, Louis oderwał się ode mnie na ten dźwięk.
- Nie powiedziałeś Lee, prawda? - zapytałam.
- Nie.
- Prawdopodobnie nie będzie za to zły - wzruszyłam ramionami.
- Może.
Lee wszedł do kuchni i zabrał ode mnie opakowanie Slim Jim. Poklepał Louis'a po plecach i wskoczył na ladę. Byłam lekko spięta. Nie chciałam, żeby to zauważył, więc poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku, Charlotte przyszła i usiadła na krawędzi łóżka.
- Louis powiedział Lee - wyrwała Charlotte.
- Dobrze.
- To zabawne, że martwi się tym co Lee o tym myśli.
- Wiem, to słodkie.
Położyłyśmy się na plecach i wpatrywałyśmy się w sufit. Ciszę przerwało pukanie do drzwi. Za chwilę w pokoju pojawili się Noah i Louis.
- Co wy chcecie? - uśmiechnęłam się.
- Chcemy was zabrać na podwójną randkę - powiedział Noah.
- Czego? - zapytała Charlotte.
- Ponieważ jesteśmy z Meg razem tak jak wy - odpowiedział Louis.
- Gdzie pójdziemy? - zapytałam.
- Myśleliśmy o kręglach - zaproponował Noah.
- Brzmi ok - wzruszyłam ramionami.
- Um.. Będziemy czekać na was na dole - powiedział Louis.
Chłopcy wyszli z pokoju szepcząc coś do siebie i zamknęli za sobą drzwi. Popatrzyłyśmy się na siebie z Charlotte i wybuchnęłyśmy śmiechem. Zeszłam pierwsza z łóżka, podeszłam do szafki i wyciągnęłam z niej moją nową bluzkę. Położyłam ją na łóżku i wyciągnęłam moje obcisłe jeansy. Położyłam je obok bluzki i zeskanowałam oczami strój sprawdzając czy jest odpowiedni. Charlotte kiwnęła głową na potwierdzenie. Podeszła do mojej szafy i wyciągnęła z niej leginsy.
- Co ty z tym robisz? - zapytałam.
- Ubieram to.
- Do czego?
- Do twojego Yankees'a - uśmiechnęła się.
- Słodko - powiedziałam.
- Wiem.

~

Zeszłyśmy na dół, chłopcy stoją w kuchni tyłem do nas. Chrząknęłam, a oni się do nas odwrócili. Ich oczy przeanalizowały nasze stroje.
- Oh - powiedział Louis - Gotowe?
- Tak - powiedziałyśmy jednocześnie z Charlotte.
- Wiecie co? - zaczął Noah - Myślę, że powinniśmy jechać oddzielnie. Jeśli jedna z was będzie chciała wrócić wcześniej to jeden z nas będzie mógł ją zabrać do domu, a reszta zostanie.
- To brzmi jak dobry pomysł Noah - zaśmiał się Louis - Dobrze myślisz.
Wzięłam moją torebkę i płaszcz i wyszliśmy z domu. Próbowałam znaleźć auto Louis'a.
- Hmm... Gdzie jest twój..
- Wziąłem rower - przerwał mi Louis.
- Oh.
Louis zaprowadził mnie do swojego Harley'a i podał mi kask.
- To nazywasz rowerem? - zaśmiałam się.
Louis się tylko zaśmiał. Louis, pomógł mi usiąść z tyłu po czym sam usiadł. Położyłam nogi na podpórkach, owinęłam ręce wokół talii Louis'a i położyłam głowę na jego plecach. Louis ruszył i po chwili byliśmy już na ulicy. Charlotte i Noah jechali za nami. Trzymałam się mocno i oglądałam jak mijamy latarnie i auta na jezdni. Louis pokazał coś Noah i skręciliśmy w lewo. Charlotte i Noah pojechali dalej, a my znaleźliśmy się na jakimś starym, pustym parkingu. Louis zgasił silnik i zszedł z pojazdu.
- Co robimy? - zapytałam.
- Mamy czas dla siebie, zanim pojedziemy na kręgle - oznajmił.
- Oh.
Zeszłam z motoru i podeszłam do Louis'a, który siedział na ziemi pod drzewem. Chłopak wyciągnął do mnie ręce pokazując mi, żebym usiadła mu na kolanach. Tak też zrobiłam. Owinęłam ręce wokół jego szyi i lekko go pocałowałam.
- Powiedz mi - szepnęłam.
- Powiedzieć ci co? - zapytał.
- Czy kiedykolwiek byłeś w poważnym związku?
- Raz - kiwnął głową - Ale ona mnie oszukała.
- Oh.
- A ty?
- Raz.
- Co się stało?
- On mnie też oszukał.
- Dlaczego?
- Nie wiem - wzruszyłam ramionami - Chyba nie był wystarczająco dobry.
- Nie - szepnął Louis - On nie był wystarczająco dobry dla ciebie.
- Dlaczego pytasz?
- A dlaczego nie?
- To znaczy, ja nie jestem kimś kto oczekuje teraz kogoś na stałe.
- Wiem.
- Czemu?
- Podobasz mi się, masz naprawdę dobra osobowość.
- Oh.
- Dlaczego mnie wybrałaś?
- Lubię cię, nie wiem czemu.
- Nie wiesz?
- Ok, ja tylko, wpadłeś mi w oko.
- Ooh, ty mi też - uśmiechnął się.
Położyłam głowę na jego ramieniu. Louis odwrócił głowę w moją stronę i pocałował mnie w czoło.
- Nie wiedziałam, że możesz być taki czuły - szepnęłam.
- Ja też nie.

__________________________________________________

Pamiętajcie, że tłumaczę to dla was :)

@be_my_lou_xx <--- Twitter


I pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz, a cieszy :)

Minimum 6 komentarzy, żeby był next :>



piątek, 20 czerwca 2014

6. ...Chłopak...


- Więc gdzie chcesz zjeść? - zapytał Louis.
- In-N-Out byłby w porządku.
- Hamburgery?
- Hamburgery.
- Myślałem, że jedyne mięso jakie lubisz to moje.
- Nie jesteś zabawny.
- Jestem wesoły - uśmiechnął się.
Louis skręcił w stronę parkingu rozglądając się za wolnym miejscem. Odwróciłam się i zobaczyłam dziewczyny z mojej szkoły. Wysiedliśmy z auta, Louis owinął rękę wokół mojej talii przyciągając mnie do siebie. Odwróciłam się czując stukanie na moim plecach. To była Skylar Mason, jej zapach świadczył o tym, że niedawno miała robiony manicure.
- Megan! - krzyknęła - Jaki ten świat jest mały.
- Bardzo - dodałam.
- Kto to jest? - zapytała trochę bezczelnie.
- Mój... - nie bardzo wiedziałam co powiedzieć, na szczęście nie trwało to długo.
- Chłopak - wtrącił Louis.
Poczułam suchość na ustach, a moje serce podskoczyło mi do gardła.
- Oh - Skylar zrzedła mina - Cóż, do zobaczenia w szkole Megan.
Skylar oddaliła się od nas. Jej obcasy głośno stukają o drogę. Odwróciłam się do Louis'a. Byłam na pewno zarumieniona.
- Ona jest ekstrawagancka - stwierdził Louis.
- Chłopak? - zapytałam nie zwracając uwagi na to co powiedział.
- Chciałem porozmawiać o tym w pierwszej kolejności.
- Lubię to.
- Naprawdę?
- Tak - uśmiechnęłam się.
- Dobrze, że dostałem błogosławieństwo od twojego brata - zaśmiał się.
- Randkujemy Louis, nie bierzemy ślubu.
Louis złożył pocałunek na moim policzku. Weszliśmy do środka i zamówiliśmy jedzenie. Siedzimy przy stole, Louis siedzi naprzeciwko mnie i wgryza się w swojego hamburgera.
- Masz ketchup w kąciku ust - zachichotałam.
- Oh - zarumienił się.
- Co sprawiło, że chcesz ze mną być? - zapytałam.
- Lubię cię.
- Wiem to.
- Wiesz?
- Tak.
Po chwili postanowiłam zapytać:
- Dlaczego mnie lubisz?
- No cóż.. - zastanawia się - Jesteś ładna, masz świetną osobowość, nasz sex jest niesamowity.
- Proszę, nie mów mi, że nasz związek opiera się tylko na sexie - zajęczałam.
- Nie jest tak.
- Nie wydajesz się być facetem, który wiąże się z innymi.
- Bo nie jestem taki.
- To dlaczego się ze mną spotykasz?
- Nie podoba mi się wiele dziewczyn.
- Jesteś gejem?
- Nie, ja po prostu uważam, że wiele dziewczyn nie jest warte mojego czasu.
- A ja jestem warta?
- Jesteś niedramatyczna.
- Skąd wiesz?
Louis tylko pokręcił głową i nadal jadł. Złapał mój wzrok powodując u mnie zawstydzenie.
- Czy lubisz to co widzisz, kochanie? - droczy się Louis.
- Od dnia kiedy cię poznałam - uśmiechnęłam się.
- Wzajemne uczucia?
- Mam nadzieję.
Louis bierze łyk swojego napoju przyglądając mi się. Odwróciłam się, żeby zobaczyć jak daleko ode mnie jest Skylar.
- Co jest Barbie? - zapytał Louis.
- Ona twierdzi, że jesteś atrakcyjny - zachichotałam.
- Dobrze wiem, że jestem atrakcyjny - zaśmiał się.
- Więc ten związek to.. - zaczęłam.
- Tak?
- Czy to jest na serio?
- Czemu miało by nie być?
- Nie wiem.
- Tak, naprawdę jesteś moją dziewczyną - powiedział Louis - Jeśli nie masz nikogo na boku.
- Nie - zaśmiałam się - A jeśli nie będę z tobą spać?
- Cóż... Jestem znany jako kobieciarz.
- Jesteś poważny?
- Żartuję, Megan - zaśmiał się.
- To nie było zabawne.
- Tak, było.
- Nie do końca.
- Czyli.. dziewczyna tak? - odezwał się Louis po chwili ciszy.
- To lepsze niż chłopak.
- To ja jestem tym drugim.
- Dwa tygodnie i już mnie poprosiłeś o chodzenie.
- Nowy rekord.


___________________________________________


Proszę was o komentowanie i miło by było, gdyby ktoś napisał coś na tt z #IKYWTpl :) Chociaż mini fangirlowanie daje mega satysfakcję z tego co robię :)))

Chciałabym, żeby więcej osób czytało to ff, ale niestety nwm co mam zrobić, żeby tak było :/
Może ktoś mógłby mi jakoś pomóc? Jak tak to możecie napisać na tt - @be_my_lou_xx





I pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy :)


Wiecie chyba, że musi być ponad 5 komentarzy, żebym dodała 7 rozdział :>


poniedziałek, 16 czerwca 2014

5. Jesteś piękna. Nie rozumiem jak możesz tego nie widzieć.


Weszliśmy do salonu tatuaży. Oczy wszystkich skierowały się na nas. Dziewczyny zza lady zaczęły chichotać kiedy zobaczyły, że chłopcy idą w ich stronę. Kilka z nich obczajało Louis'a, a reszta przyglądała się mojemu bratu.
- W czym mogę pomóc, chłopcy? - zapytała rudowłosa.
- Tatuaż - powiedział Lee.
- Kolczyk w języku - odezwał się Louis.
- Ooh, chcesz przekłuć język? - uśmiechnęła się szeroko blondynka - To zabawne.
- Mówisz..? - powiedział Louis z uwodzicielskim wzrokiem.
Dziewczyny zaprowadziły chłopców na zaplecze. Ja i Charlotte poszłyśmy za nimi. Louis siedzi po jednej stronie, a Lee na drugiej. Koleś pokryty tatuażami, z brodą idzie do nas i siada obok Lee. Stojąc obok fotela zobaczyłam jak facet zanurza igłę w tuszu.
- Jaki chcesz tatuaż? - zapytałam.
- Obraz ciebie i mnie na mojej łopatce - uśmiechnął się Lee.
- Czemu? - zapytałam ze zdziwieniem.
- Ponieważ jesteś osobą, która zawsze była tutaj dla mnie - powiedział.
- Awww - zawołałam.
Tatuażysta zaczął swoją pracę, Lee jęczy z bólu. Chciałam się cofnąć, ale wpadłam na Louis'a, który rozmawiał z ciemnowłosą dziewczyną, pokrytą tatuażami. Louis skierował swój wzrok na mnie i uśmiech zagościł na jego twarzy. Dziewczyna popatrzyła na mnie, sprawiała wrażenie niezadowolonej. Louis się pochylił, a ja pocałowałam go w policzek. Poczułam satysfakcję widząc minę dziewczyny.
- To twoja dziewczyna? - zapytała ciemnowłosa.
- Coś w tym stylu - uśmiechnął się Louis.
Louis usiadł w fotelu, a ja obok. Trzymałam go za rękę, kiedy przekłuwał swój język. Dziewczyna wbiła igłę w jego język, a Louis się skrzywił. Dreszcz przeszedł po moim kręgosłupie.
- Będzie boleć - zaczęła dziewczyna - Nie powinieneś jeść twardego jedzenia od dwóch do czterech tygodni. Utrzymaj go w zimnie przez pierwszy tydzień.
- Przepraszam, kochanie - zmarszczył brwi Louis.
Zachichotałam tylko jak płacił przebijającej. Louis owinął rękę wokół mojej talii i podeszliśmy do Charlotte i Lee. Popatrzyłam na tatuaż brata, który był już w połowie zrobiony.
- To jest chore - skomentował Louis - To ty i Megan, tak?
- Tak, byliśmy wtedy u dziadków - uśmiechnął się Lee.
- Czy to ryba? - zapytała Charlotte.
- Tak, on próbował mnie zmusić do pocałowania ryby - zajęczałam - Dlaczego wybrałeś to zdjęcie?
- To moje ulubione - odpowiedział Lee.
- Oczywiście, że tak - zadrwiłam.
- Hej! - krzyknął - To lepsze niż imię jakiejś dziewczyny.
Wzruszyłam ramionami zgadzając się z nim i usiadłam na krześle. Louis oparł się o ścianę bawiąc się końcówkami moich włosów. Charlotte popatrzyła na mnie i się uśmiechnęła. Uderzyłam ją w nogę, a ona mi oddała. Louis zachichotał widząc to i Lee tak samo. Wyszłam z Charlotte na zewnątrz. Oparłyśmy się o murek patrząc na mijające nas auta.
- Myślę, że Louis jest tobą zachwycony - uśmiechnęła się Charlotte.
- Zachwycony? - zaśmiałam się - Ładne słowo.
- Ale jest..
Skrzyżowałam moje ręce na piersi próbując się ogrzać. Charlotte weszła do salonu pokazując mi, żebym poszła za nią. Weszłyśmy przez drzwi. Louis rozmawiał przy kasie z jakąś blondynką. Dziewczyna żuła gumę, popatrzyła na mnie i Charlotte. Złość rozprzestrzeniła się na jej twarzy gdy robiła balony z gumy. Podeszłam do Louis'a i przytuliłam się do niego, a on owinął rękę wokół mojej szyi i pocałował moją skroń. Dziewczyna cofnęła się do tyłu i odeszła od nas bez słowa. Oparłam się o ladę i popatrzyłam na Louis'a. Mogłam zobaczyć jego nowy kolczyk. Charlotte poszła sprawdzić co z tatuażem Lee.
- Miesiąc bez twojego smaku - Louis wzdycha - Jak mam wytrzymać?
- Jak ty wytrzymasz?! - zaśmiałam się - Jak ja wytrzymam?
Louis ścisnął moje biodra przyciągając mnie do siebie.
- Będę nadrabiał moimi palcami, a następnie.. - przerwał i się zaśmiał.
- Wszystko jedno, ale i tak kocham twój język - zachichotałam.
Louis się uśmiechnął i zmoknął moje usta. Wydostałam się z jego uścisku i poszłam z nim do pomieszczenia, gdzie Lee robi tatuaż. Artysta rozpoczął już cieniowanie.
- Jak długo to już trwa? - zapytałam.
- Pół godziny, godzinę - powiedział mężczyzna.
- Wygląda świetnie - dodałam.
- Dziękuję - tatuażysta się uśmiechnął.
Usiadłam na krześle obok Lee, który miał zbolały wyraz twarzy. Potarłam jego ramię, a on uśmiechnął się kiedy igła nadal zagłębiała się w jego skórze.
- Hej, jesteście głodni? - zapytał Louis.
- Ja nie - powiedziała Charlotte.
- A co z tobą Meg? - zapytał spoglądając na mnie.
- Trochę jestem - wzruszyłam ramionami.
- Chcesz iść ze mną coś zjeść? - uśmiechnął się.
- Jasne.
Wstałam z krzesła, Louis poprowadził mnie do jego samochodu. Usiadłam na miejscu pasażera. Louis uruchomił silnik i włączył się w ruch kierując się w dół ulicy.
- Jak bardzo bolało? - przerwałam milczenie.
- Przebijanie?
Kiwnęłam głową.
- Nie było tak źle - wzruszył ramionami.
- Wszyscy na ciebie patrzyli - powiedziałam po chwili.
- Na ciebie też.
- Co?
- Tatuażyści nie mogli oderwać od ciebie oczu.
- Nie zauważyłam..
- Niektórzy nawet dali mi kupon.
- Ze względu na mnie?
- Dzięki tobie - uśmiechnął się - Jesteś piękna. Nie rozumiem jak można tego nie widzieć.


_________________________________________________


Pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy :))


Znacie zasady - ma być ponad 5 komentarzy, żeby pojawił się kolejny rozdział ;>



#IKYWTpl


piątek, 13 czerwca 2014

4. Kocham sprawiać, że dochodzisz.


Rano obudziło mnie słońce świecące prosto w moje oczy. Koło mnie leży Charlotte, jej blond włosy zakrywają jej twarz. Rozglądnęłam się po pokoju i nie znalazłam Louis'a ani jego ubrań. Ubrałam pierwszą lepszą bluzkę, spięłam włosy i zeszłam na dół. Uśmiechnęłam się od ucha do ucha kiedy zobaczyłam Lee i Noah z miskami w rękach.
- Hej, robaczku - przywitał mnie Lee.
- Cześć - pomachałam do niego - Gdzie jest Louis?
- Musiał iść do domu, potrzebował zobaczyć się z siostrą czy coś - powiedział Noah.
- Och - wzdychnęłam.
- Lubisz go? - zachichotał Lee.
- Nie - zarumieniłam się.
- Łżesz - powiedział Noah udawając, że kicha.
- Co? - zapytałam.
- Lubisz go - Noah mrugnął do mnie.
- Wydaje mi się, że on ciebie też lubi - uśmiechnął się Lee.
- Jesteś w porządku z tym, że jeden z twoich znajomych mógłby mnie lubić? - zapytałam.
- Dopóki cię nie skrzywdzi - spoważniał Lee.
- Czy on wróci? - zapytałam.
- Tak, za jakiś czas powinien przyjechać. Ma być impreza.
- Czy twoja siostra jest zaproszona? - uśmiechnęłam się szeroko i zatrzepotałam rzęsami. 
- Z pewnością nie - powiedział zdecydowanie Lee - Nie potrzebujemy powtórki z ostatniego razu!
- Co się stało ostatnim razem? - zapytał Noah.
- Nie mów mu! - zażądałam.
- Była bardzo pijana i prawie pokazała wszystkim swoje cycki - śmieje się Lee - A potem musiałem nieść ją do domu, kiedy nie byłem nawet w stanie tego robić.
- Dlaczego chciałaś wszystkim pokazać cycki? - zapytał rozbawiony Noah.
- Nie wiem - wzruszyłam ramionami.
- Dlatego nie pójdziesz - powiedział stanowczo Lee.
- To nie fair! - zawołałam.
- Tak, to jest fair - stwierdził Lee - Zostaniesz w domu i będziesz oglądała 'Chirurgów' z Charlotte. Popłaczecie sobie na McDreamy.
Jęcząc podeszłam do szafki i wyciągnęłam z niej chleb tostowy i umieściłam go w tosterze. Odwróciłam się, żeby zobaczyć Noah rozmawiającego z Charlotte. Charlotte kręci włosy na swoich palcach, a rumieńce nasilają się na jej policzkach. Lee strzelił mi pytające spojrzenie, a ja wzruszyłam ramionami robiąc dziwnie zabawną minę. Lee zaśmiał się i wyszedł z kuchni. Włożyłam jego miskę do zlewu, wzięłam mojego tosta i poszłam za nim do salonu.
- O co chodzi z tą dwójką? - zapytał Lee.
- Nie wiem.
- Czy oni są razem?
- Charlotte nie jest łatwa - przypomniałam mu.
- Ona nie jest jego pierwszą taką.
- Co masz na myśli?
- On startuje teraz tylko do takich jak ona.
- A co z Grace?
- Ona była zbyt łatwa, była z nim tylko dla statusu społecznego.
Trzymała się z rozgrywającymi drużyny piłkarskiej uczelni, żeby zdobyć większą popularność. 
- Biedny Noah.
- Rozczulasz się nad nim jakby miał złamane serce.
- To go pewnie zabolało..
- On jest twardzielem, teraz jest łamaczem serc - mówi Lee - Ale nie pozwól, by Charlotte się w nim zakochała, jest zbyt młoda, by wiedzieć co to znaczy mieć złamane serce.
- Nie jestem jej matką, Lee - wybełkotałam - To nie ode mnie zależy kogo ona lubi.
- Dobrze. Noah miał ją na oku przez jakiś czas. Może rzeczywiście się zaangażuje.
Wzruszyłam razmionami biorąc gryza mojego tosta jak Lee skakał po kanałach w TV. Charlotte weszła do salonu i usiadła obok mnie. Nadal widzę jej rumieńce. Nie mogłam powstrzymać śmiechu i wybuchnęłam. Spojrzała na mnie zaskoczona, ale nic nie powiedziała. Wzięłam ostatni kęs mojego tosta i położyłam talerz na stoliku do kawy. Noah przyszedł z chytrym uśmieszkiem na twarzy i usiadł obok Lee. Ktoś zadzwonił dzwonkiem do drzwi co spowodowało, że ja i Lee wstaliśmy z kanapy. Próbowałam go wyprzedzić w drodze do drzwi, ale Lee podstawił mi nogę i się przwróciłam. Pociągnęłam za jego spodnie od piżamy. Lee zaciąga je z powrotem i otwiera drzwi. Przed nami stoi dziewczyna z rudymi włosami i nałożyła zdecydowanie za dużo makijażu.
- Amy! - zawołał Lee.
Lee odepchnął mnie na bok i pocałował dziewczynę. Dostrzegłam za nami Noah, którego ręka była owinięta wokół Charlotte.Oni obściskiwali się a ja weszłam po schodach na górą i znalazłam się w moim pokoju. Rozpuściłam moje włosy i poszłam wziąć prysznic.

~

Owinęłam włosy ręcznikiem i wyszłam z łazienki. Mam gęsią skórkę.
- Teraz to mi się podoba -  ktoś powiedział.
Podchodząć do łóżka znalazłam Louis'a, który leżał na łóżku z rękami pod głową. Chłopak zaczął podgwizdywać.
- Co ty tutaj robisz? - zapytałam zaskoczona.
- Myślałem, że Lee ci powiedział, że wróciłem.
- Nic nie mówił.
- Nie ubierzesz się? - zapytał po chwili.
- Po co?
Lou przybliżył się, pociągnął moje ciało, żebym była jeszcze bliżej niego. Zaczął całować moje biodra.
- Co robisz? - zapytałam cicho.
- Tylko popatrz - zachichotał.
Złapał mój język więdzy swoje wargi i rozszerzył moje nogi. Wepchnęłam mój język do jego ust, a on włożył palce w moją pochwę, na co jęknęłam. Przygryzłam wargę i wplotłam moje palce w jego włosy. Louis oderwał się ode mnie i zastąpił palce swoim językiem. Zaczełam szybciej oddychać i pojękiwać. Popatrzyłam na niego przez rzęsy. Louis ścisnął moje uda, a jego język nadal się we mnie kręcił.
- Kurwa - udało mi się powiedzieć.
Louis zachichotał, co spowodowało wibracje odbijające się od moich ścianek. Szarpnęłam go za włosy. Jego wzrok złapał mój wzrok kiedy jego język opuścił moją szparkę. Chłopak położył się na łóżku przenosząc moje ciało na jego. Usiadłam rozkrakiem na jego biodrach, a on przypatrywał się mojemu nagiemu ciału. Zaczęłam się lekko o niego ocierać, a z jego ust wydobył jeden głęboki jęk. Jego miętowy oddech podniecił mnie jeszcze bardziej. Zsunęłam jego spodnie i bokserki. Nabiłam się na jego penisa i zaczęłam poruszać się w górą i w dół. Nasze oddech zdecydowanie przyspieszyły. Po chwili doszłam i opadłam obok Louis'a. Popatrzyłam na niego i wydaje mi się, że był zadowolony.
- To było niesamowite - powiedziałam próbując uspokoić oddech.
- Kocham sprawiać, że dochodzisz - Louis się uśmiechnął.
- Też to kocham - zachichotałam.
Louis usiadł i klepnął mój tyłek. Usłyszałam jak drzwi się zamykają. Wstałam i założyłam bieliznę. Popatrzyłam na siebie w lustrze. Moje włosy były potargane, a moja twarz była cała czerwona. Zajęczałam z niezadowolenia i zaciągnęłam na siebie jeansy po czym wyjęłam z szafki koszulkę na ramiączkach - ją również założyłam. Stanęłam przed lustrem i zaczełam rozczesywac włosy. Kątem oka zobaczyłam jak Charlotte wchodzi do pokoju. Podeszła do mnie powoli.
- W niczym nie przeszkodziłam, prawda?
- Nie - powiedziałam - Czemu?
- Weszłam tutaj i usłyszałam... jęki.
- Przykro mi, ale doszłam wcześniej.
- Wiem - zaśmiała się.
- Gdzie są chłopcy? - zapytałam.
- Na dole.
- Co robią?
- Oglądają TV.
- Oczywiście - westchnęłam.
- Więc Louis był na dole i rozmawiał z twoim bratem - uśmiechnęła się Charlotte.
- O czym?
- O orgaźmie spowodowanym językiem.
- Oh?
- Wiesz jak dobrze to czuć?
- Nie.
- Dobrze wiesz - uśmiechnęła się.
Rumieniąc się odwróciłam się od niej i poprawiłam mój makijaż. Moje drzwi uchyliły się, a Louis zerka do środka.
- Um... Idziemy do salonu tatuaży - oznajmił - Chcecie iść?
- Po co tam idziecie?
Louis ugryzł się w język, podszedł do mnie i zatrzymał się za moimi plecami. Pochylił się do mojego ucha i wywołując dreszcz na moich plecach szepnął:
- Dla twojej przyjemności.



________________________________________________________

Przepraszam, że tak późno, ale liczyłam na więcej komentarzy pod ostatnim rozdziałem.


Dodam 5 rozdział dopiero kiedy będzie więcej niż 5 komentarzy :) i moje odp na wasze komentarze się nie liczą. x


Jeśli macie jakieś pytania to piszcie do mnie na tt - @be_my_lou_xx


I pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy :))





niedziela, 8 czerwca 2014

3. Louis to pieszczoch?


Jesteśmy w aucie i wracamy do domu. Charlotte nie odezwała się ani razu podczas jazdy. Wyłączyłam silnik przypatrując się sceptycznie mojej przyjaciółce. Gwałtownie wysiadła z auta i poszła w stronę drzwi. Przekręciła kluczem w drzwiach i jednym ruchem je otworzyła, po czym pobiegła na górę. Powoli zamknęłam drzwi. Zdjęłam buty i poszłam do kuchni. Włączyłam światło i zobaczyłam Louis'a, który pił wodę prosto z butelki. Złapałam głęboki oddech i oparłam się o ścianę patrząc na niego.
- Fantastycznie, że cię tutaj spotkałem - zaśmiał się.
- Dlaczego nie jesteś z chłopakami? - zapytałam.
- Wyszli kiedy pojechałem za wami do kina - odpowiedział obojętny - Więc twój brat powiedział mi, żebym został i spędził tutaj swój czas wolny.
- Ze mną i Charlotte?
- Możemy zostać tylko ty i ja.
- Nie wykopię stąd Charlotte.
- Ty i ja możemy gdzieś pójść.
- Nie zostawię jej tutaj samej.
- Więc będę musiał pieprzyć cię na tej ladzie - wskazał na ladę i się zaśmiał.
Zarumieniłam się i chciałam się cofnąć, ale wpadłam na Charlotte. Usiadła przy stole i spoglądała na nas w dziwny sposób. Skierowałam się ku górze i weszłam do mojej sypialni siadając na łóżku. Popatrzyłam na mój zegar na komodzie, który wskazywał pierwszą nad ranem. Położyłam się i nawet się nie przebierając chciałam zasnąć. Nagle drzwi mojej sypialni otworzyły się, słyszę czyjeś kroki idące w moją stronę. Materac się obniżył, bo ktoś próbował wspiąć na moje łóżko. Otworzyłam leniwie oczy i zobaczyłam Louis'a siedzącego na końcu łóżka. Złapaliśmy kontakt wzrokowy. Niespodziewanie Louis położył się obok i mnie przytulił. Z jakiegoś dziwnego powodu coś mi mówiło, że to było dla niego coś nowego, że nie był przyzwyczajony do bycia czułym. Jego dłoń podciągnęła moją koszulkę do góry odsłaniając mój brzuch. Nie było w tym żadnego podtekstu sexualnego, to było tylko intymne.
- Gdzie jest Charlotte? - zapytałam.
- Na dole z Noah - westchnął Louis.
- Co robią?
- Oglądają jakiś film.
Wstałam z łóżka, ściągnęłam ciuchy nie martwiąc się o to, że Louis błądził oczami po moim ciele. Ubrałam piżamę. Nagle zobaczyłam jak drzwi się otwierają. Noah i Charlotte stoją przede mną z wmurowanymi uśmiechami na twarzach.
- W czym mogę wam pomóc? - zapytałam ironicznie.
- Po prostu chcieliśmy zobaczyć co robicie - mrugnęła Charlotte.
- Fajnie - narzeka Louis.
- Robicie coś ciekawego? - zachichotał Noah.
- Przytulamy się - odpowiedziałam.
- Louis to pieszczoch? - zapytała Charlotte tryskająca z radości.
Louis się zarumienił i wyszedł z pokoju, a Noah za nim. Spoglądając na Charlotte zauważyłam różowy odcień na jej policzkach, jej usta są sine. Skrzyżowałam ręce na piersi i popatrzyłam na nią podejrzliwie.
- Co się stało na dole? - zapytałam z uśmieszkiem.
- Nic - zarumieniła się.
- Coś się stało - powiedziałam pewna siebie.
- Nic się nie stało - broniła się Charlotte.
- Co się stało między tobą a Noah?
- Zrobiliśmy to.
- Naprawdę?
- Tak...
- Dziewczyno, wow - byłam lekko zdziwiona ale szczęśliwa.
- To znaczy, on jest słodki.
- Tak, to prawda - przytaknęłam.
- Było napięcie między nami.
- Wy to zrobiliście, tak?
- Tak - uśmiechnęła się i była wyraźnie podekscytowana.
- Czy on dobrze całuje?
- Tak - szepnęła.
Usiadłam na łóżku i nie mogłam powstrzymać śmiechu z jej nieśmiałości. Lottie oparła się o komodę i opuściła rękawy swojej bluzki w dół. Postanowiłam zejść na dół, a Charlotte poszła ze mną. Słychać było krzyki chłopców, którzy właśnie oglądali mecz piłki nożnej. Przeszłam za kanapę i oparłam się o nią obok Louis'a, a Charlotte usiadła koło Noah, który objął ją ramieniem. Zostawiając zakochanych i Louis'a poszłam do kuchni i chwyciłam banana z miski z owocami. Zapatrzyłam się na wzory na misce. Ktoś nagle owinął rękę wokół mojej talii i pocałował moje łopatki. Od razu wiedziałam kto to.
- Nie wydajesz się być czułym typem, Tomlinson - stwierdziłam.
- Bo nie jestem - wymruczał.
- To dlaczego jesteś taki miły? - zapytałam.
- Jestem miłą osobą, tylko nie czułą.
- Och - tylko to przyszło mi do głowy.
Chciałam wrócić z powrotem do salonu. Zobaczyłam Noah i Charlotte obściskujących się na łóżku. Louis przyszedł za mną i zobaczył to samo.
- Twój brat właśnie do mnie napisał - mruczy Louis - powiedział, że nie wróci do domu wieczorem, ale mogę zostać jeśli chcę.
- Zostaniesz? - zapytałam.
- Tylko jeśli przenocuję w twoim łóżku - zachichotał.
- Nie mogę się już dzisiaj pieprzyć.
- Ja też nie, moje biodra są obolałe.
- Moja pochwa również.
Louis prychnął i poszedł na górę do mojego pokoju. Poszłam za nim i zamknęłam za sobą drzwi. Louis ściągnął swoją koszulkę i opuścił swoje dresy trzymające się nisko na jego biodrach. Przygryzłam moją wargę i wczołgałam się na łóżko. Louis zgasił światło i położył się obok mnie, naciągnął na nas kołdrę.
- Jeszcze 24 godziny temu mnie nie znałeś, a teraz jesteś w moim łóżku. - zaśmiałam się.
- Tak zazwyczaj jest - śmieje się Lou.
- Ale zawsze kończy się dobrze, prawda? - zapytałam lekko zaniepokojona.
- W większości. - wzruszył ramionami.
- Czy zamierzasz odejść?
- Nie mogę.
- Dlaczego nie?
- Jestem przyjacielem twojego brata.
- No i?
- Nie będę traktować cię jak 'przygodę na jedną noc'
- No dobra.
Nastała cisza. Louis zasnął. Czuję jego oddech na moim karku, jego chrapanie łaskocze moje ucho. Owinęłam ręce wokół niego i położyłam głowę na jego piersi. Zasnęłam.



___________________________________________________


Przypominam, że o rozdziałach informuje na moim tt ( @be_my_lou_xx ) z hasztagiem #IKYWTpl  ;)))

Zachęcam do fangirlowania na tt z tym hasłem #IKYWTpl :D

Jeśli możecie to udostępniajcie tego bloga, polecajcie innym.. Chciałabym, żeby więcej osób to czytało =) xx





I pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy :))



sobota, 7 czerwca 2014

BOHATEROWIE!!!

Louis - Louis Tomlinson




Megan - Victoria Justice





Lee - Niall Horan





Noah - Calum Hood






Charlotte - Ashley Benson








Rita










__________________________________________


Przepraszam, że nie dodałam tego na początku tylko tak w środku opowiadanie :/ Ale w oryginale czegoś takiego nie było i nie dodawałam wcześniej. Teraz postanowiłam takie zrobić, sama to wymyślałam, więc noo.. xd
Mam nadzieję, że się nie zawiedliście ;p



#IKYWTpl



Zostawcie jakieś komentarze czy wam się to podoba, żebym wiedziała :))




czwartek, 5 czerwca 2014

2. Nie możemy być razem, ale należysz do mnie.


Owinęłam ręcznik wokół mojego ciała i włączyłam wentylator mając nadzieję, że para zniknie. Weszłam do mojej sypialni, Charlotte siedzi na łóżku z chytrym uśmieszkiem na twarzy i chichocze pod nosem.
- Co? - zapytałam.
- Ty wiesz co - uśmiechnęła się szeroko.
- Nie, nie wiem - skłamałam.
- Pieprzyłaś się z Louis'em - wybuchnęła z radością.
- Nie pieprzyłam się z nim - broniłam się.
- Tak, pieprzyłaś.
- Skąd wiesz?
- Widziałam jak wszedł za tobą do łazienki i do tego was słyszałam - zaśmiała się.
- Tylko ty o tym wiesz?
- Nie, Noah też was słyszał.
- Co? - pisnęłam.
- Przyszedł tutaj, bo szukał Louis'a.
- Jak długo nas słuchaliście?
- Dopóki nie skończyliście. - zaczęła się śmiać.
- Idź po Noah.
- Po co?
- Nie może o tym powiedzieć reszcie.
Charlotte wyszła w poszukiwaniach chłopaka. Usiadłam na łóżku i czekałam na nich. W końcu przyszli. Noah usiadł na łóżku, miał okrutny uśmiech. Pochylił się do tyłu, żeby mnie sprawdzić.
- Noah, co ty robisz? - zapytałam.
- Czekam, żeby zobaczyć jak pieprzysz mnie też.
- Noah, byliśmy razem w pieluchach - zajęczałam - To się nie zdarzy.
- Dlaczego kurwa pieprzyłaś Louis'a skoro dopiero go poznałaś? - zapytał.
- Bo on jest inny - odparłam - Powiedziałeś komuś o tym?
- Nie, jeszcze nie.
- To dobrze, masz zamiar to zrobić?
- Czemu nie?
- Nie chcę, żeby mój brat dowiedział się, że uprawiałam sex z jego przyjacielem.
- A czy nie robiłaś tego z Max'em?
- To plotka.
- Co?
- To on rozpuścił tą plotkę, bo nie chciałam się z nim przespać.
- A co z Bryan'em? Też był dobrym przyjacielem twojego brata.
- To też plotka.
- Powód?
- Jego ex powiedziała mi, że on próbował się do mnie dobrać.
- Więc dlaczego mam nie mówić o Lou?
- Bo jeśli nie - zagroziłam - to powiem Lee kto ukradł jego worek treningowy miesiąc temu. Wiesz, on zapłacił za niego 500 dolarów.
- O kurwa, tak, to było - zaczął, ale przerwał - Dobrze, umowa.
Noah potrząsnął moją ręką i wyszedł z sypialni.
Charlotte wróciła do pokoju i usiadła obok mnie.
- Jak było? - zapytała.
-  Louis jest kurewsko niesamowity - uśmiechnęłam się.
- Jak duży on jest?
- Duuuży.
- Gruby?
- Tak.
- To ci nie przeszkadza?
- Nie, dlaczego?
- Nie wiem, niektórym dziewczynom przeszkadza.
- Mi nie.
- Więc, co dokładnie robiliście? - zachichotała.
- Pieprzyliśmy się? - powiedziałam sarkastycznie.
- Bez gry wstępnej?
- Zrobił mi palcówkę w kuchni - wybełkotałam.
- Kobieto - powiedziała lekko podekscytowana - sprawdziłam jego ręce, zajebiście silne i te jego palce - rozmarzyła się.
- Mów mi więcej - westchnęłam
Charlotte wstała z łóżka i mnie też podniosła. Poszłyśmy do łazienki. Ona myje zęby, a ja rozczesuje włosy i spinam je w kucyk. Charlotte czeka na mnie przed drzwiami sypialni, która jest blisko łazienki i wystukuje palcami na drewnie rytm. Wychodząc z łazienki wywaliłam kwiatka, więc wzięłam miotłe, żeby pozamiatać rozsypaną ziemię. Podczas zamiatania wpadłam na kogoś. Ręka tej osoby automatycznie pozbawiła mnie tchu. Poczułam znajome perfumy. Odwróciłam się i zobaczyłam Louis'a. W tym samym czasie Lottie wpadła na Lee.
- Gdzie idziecie? - zapytał Lee.
- Idziemy obejrzeć jakiś film - powiedziała Lottie - mamy randki.
Louis zacisnął swój uścisk. Zaczął ocierać się o mnie przez jeansy. Dokładnie wiem co on robi.
- Cóż, do zobaczenia później - pożegnał się Lee.
- Do później, kochanie - szepnął do mnie Louis.
Wracając minęłam się z bratem. Zobaczyłam zszokowaną Charlotte. Wyszłyśmy z domu i weszłyśmy do samochodu. Ja na miejscy kierowcy, a Charlotte na miejscy pasażera. Uruchomiłam auto.
- Um... Charlotte? - zaczęłam - nie mamy chłopaków.
- Wiem - wzruszyła ramionami.
- To dlaczego powiedziałaś, że idziemy na randki?
- Widziałaś minę Louis'a?
- Nie.
- Wyglądał na rozczarowanego.
Uśmiechnęłam się i zaparkowałam przed kinem. Charlotte weszła za mną do środka.

~

Podczas filmu mój telefon zadzwonił. Wszyscy ludzie (w tym Charlotte) popatrzyli na mnie. Odblokowałam telefon i zobaczyłam powiadomienie, że dostałam wiadomość. Byłam ciekawa od kogo.

Nieznany numer: Wyjdź na korytarz.

Starałam sie jak najciszej wyjść z sali i chyba mi się to udało. Stanęłam na korytarzu rozglądając się. Moje oczy błądziły po korytarzy, aż nie zatrzymały się na postaci siedzącej na kanapie. Zauważyłam z daleka, że to Louis. Chłopak podniósł rękę pokazując mi, żebym podeszła. Przełknęłam ślinę i ruszyłam w stronę kanapy. Chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę damskiej toalety sprawdzając czy są tam jacyś ludzie. Jest czysto. Chłopak popchnął mnie na drzwi i mogłam zobaczyć złość w jego oczach.
- Randka, tak? - syknął - Gdzie jest twój partner?
- Na sali - skłamałam.
- Lubisz go? - zapytał.
- Co cię to obchodzi?
- Nie możemy być razem, ale należysz do mnie.
- Od kiedy?
- Od kiedy pieprzyłem cię pod prysznicem.
- Jakie jeszcze dziewczyny należą do ciebie? - zapytałam trochę poddenerwowana.
- W tej chwili - zastanowił się przez chwilę - tylko ty.
Przygryzłam wargę i popatrzyłam na Louis'a. Wyglądał tak cudownie tego wieczoru. Odciągnął mnie od drzwi i przycisnął mnie swoim ciałem do ściany. Patrzył na mnie przez dłuższa chwilę.
- Co? - zapytałam?
- Obciągnij mi - odpowiedział.
- Co? - krzyknęłam - Tutaj?
Kiwnął głową.
- Na kolana! - rozkazał.
Klęknęłam przed nim i rozpięłam jego spodnie. Pociągnęłam je w dół razem z bokserkami. Moim oczom ukazał się duży, gruby i twardy członek Louis'a. Owinęłam dłoń wokół niego i zaczęłam pompować. Louis oparł głowę o ścianę, kiedy wzięłam go do ust. Pociągnął mnie za włosy nadając nowy rytm moim ruchom. Wbiłam paznokcie w jego uda.
- Nie wbijaj mi paznokci - syknął - Albo przejmę kontrolę.
Wzięłam jego kutasa z powrotem do ust. Jest tak wielki, że miałam odruchy wymiotne.
- O kurwa! - krzyknął Louis.
Przycisnął moją głowę do jego ciała, jakby chciał, żebym go połknęła.
- Dobra dziewczynka - powiedział, po wytryśnięciu w moje usta.
Wstałam i oparłam się o umywalkę patrząc jak Lou zaciąga z powrotem swoje spodnie. Kiedy już to zrobił podszedł do mnie i umieścił swoje dłonie na moim biodrach i pocałował mnie opierając swoje czoło o moje.
- Nie martw się - zamruczał - odwdzięczę się później.
Odepchnął się ode mnie i wyszedł z łazienki. Poprawiłam włosy i wróciłam na salę siadając obok Charlotte.
- Co jest? - zapytała cicho - Wyglądasz na trochę speszoną.
- Nie masz pojęcia...



______________________________________________



Prosiliście mnie o link do oryginału, więc daję:





Jeśli chcecie napisać coś o tym na tt to z #IKYWTpl ;)





I pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy ;3
(5 komentarzy -> next)