12. Nie chciałem tego.
- Idziesz z nami na lunch? - zapytała Charlotte wchodząc do mojego pokoju.
- Tak - wzruszyłam ramionami - To znaczy, zostałam już zaproszona.
- Przez jego ex - zwróciła uwagę Charlotte.
- Tak - popatrzyłam na nią - I co z tego?
- To nie może być dobre.
- A dlaczego nie?
- Co jeśli zacznie wszystko psuć?
- Ona tego nie zrobi.
- No ja nie wiem.
Charlotte wyszła, a ja zostałam sama w pokoju poprawiając makijaż. Przeglądnęłam się ostatni raz w lustrze, wygładziłam moją koszulę i chwytając moją skórzaną kurtkę zeszłam na dół. Lee i Noah siedzieli na kanapie z padami w rękach, a Charlotte siedzi na ladzie i rozmawia z moją mamą. Moja mama rzuca mi sympatyczne spojrzenie i wychodzę.
~
Jestem już na parkingu przed kawiarnią. Zauważyłam Harley'a Louis'a. Ostatni raz poprawiłam moje włosy przeglądając się w lusterku i wyszłam z auta kierując się w stronę wejścia. Kątem oka zobaczyłam śmiejących się Louis'a i Ritę. Zachowałam spokój i podeszłam do nich łapiąc wzrok Rity. Z drwiną patrzy na mnie jak siadam obok Louis'a całując go w policzek, a on owija ramię wokół mnie, przyciąga mnie do swojego boku i całuje czubek mojej głowy.
- Jak się masz kochanie? - uśmiecha się Louis.
- Dobrze, a jak ma się wasza dwójka? - zapytałam.
- Teraz lepiej - powiedział cicho Louis.
- Było całkiem dobrze - wyrwała Rita.
Louis rzucił jej piorunujące spojrzenie, a ja pozostaję oszołomiona. Zdjęłam moją kurtkę i dałam Louis'owi aby powiesił ją na wieszaku obok. Rita przeprosiła nas na chwilę i wyszła kręcąc głową kiedy przechodziła obok nas.
- O co jej chodzi? - zapytałam Louis'a.
- Ona po prostu jest Ritą - wzdycha Louis.
- Myślałam, że ona chciała, żebym przyszła.
Louis zagryzł wargę i zaczął bawić się moimi włosami.
- Ona pytała czy mogę tutaj z wami być, prawda? - zapytałam podnosząc brwi.
- Ok... nie - zajęczał Louis - Ja tego chciałem.
- To dlaczego mi tego nie powiedziałeś? - westchnęłam.
- Ponieważ - wzruszył ramionami - Nie wiem, nie chciałem, żebyś była spięta czy coś.
- Kochany - zachichotałam - Nie byłam spięta już wchodząc tutaj.
- Zauważyłem - zaśmiał się - Chcesz wyjść dziś wieczorem?
- Rita też będzie?
- Nie, nie będzie. Ale ja będę - uśmiechnął się.
- Zamierzasz zabrać mnie później do domu?
- Co myślisz o zostaniu na noc?
- Ok.
Pocałowałam jego policzek i zniżyłam się do jego szyi. Louis chrząknął kiedy Rita stała naprzeciwko nas.
- Jak tam twoja wizyta Rita? - uśmiechnęłam się.
- Eh - skomentowała.
- Zabawiłaś się jakoś? - zapytałam.
- Zabierasz mi jedyną zabawę jaką mogę mieć - zaśmiała się fałszywie.
Potrząsnęłam głową i zaczęłam przeglądać menu. Zamówiliśmy, a kiedy kelnerka odeszła Louis owinął rękę wokół mojej talii i wtulił nos w moje włosy.
- Hej - szepnął do mnie Louis - Zdradzę ci sekret.
- Hmm? - wymamrotałam patrząc znad mojego telefonu.
- Kocham cię.
Upuściłam telefon na stół i patrzyłam na niego z otwartymi ustami. Louis zachichotał, a Rita zajęczała z obrzydzenia. Pocałowałam go, a mój kciuk wędrował na jego policzku.
- Ja też cię kocham - uśmiechnęłam się.
- Dobrze - uśmiechnął się i pocałował moje czoło.
- Więc, Rita - zaczęłam chowając włosy za ucho - Jak poznaliście się z Louis'em?
- Poznaliśmy się na imprezie. Byliśmy później ze sobą osiem miesięcy.
- Oh.
- Rita - wyrwał Louis - Nie bądź niegrzeczna.
- No sorry - wzruszyła nonszalancko ramionami.
~
- Więc, będziesz dzisiaj wieczorem? - zapytał Louis przyciskając mnie do mojego samochodu.
- Tak - uśmiechnęłam się - Będę tam.
- Dobrze - zachichotał Louis - Mam już plan dla nas.
- Zawsze masz - szturchnęłam go.
- Nie zachowuj się jakby ci się nie podobały moje plany.
- Kto tak powiedział?
- To był sarkazm.
- Oh, zauważyłam.
- To widzimy się dziś wieczorem, skarbie - wymruczał Louis.
- Do zobaczenia wieczorem - powiedziałam i pocałowałam go na pożegnanie.
Louis odsunął się po pocałunku i poszedł do swojego motoru. Wsiadłam do samochodu i wyruszyłam do domu.
Gdy już przyjechałam rzuciłam klucze na ladę i powiesiłam kurtkę na krześle. Noah i Lee byli dokładnie tam gdzie byli zanim wyszłam. Poszłam do mojego pokoju, Charlotte leży na łóżku i przegląda czasopisma.
- Ty też jesteś tutaj odkąd wyszłam? - zachichotałam.
- Tak - kiwnęła głową, rzucając gazetkę na podłogę - Jak tam obiad?
- Dobrze..chyba - wzruszyła ramionami i kopnęłam moje buty pod łóżko.
- Jak Rita?
- Urocza jak zawsze - powiedziałam sarkastycznie.
- Rozmawiałaś z nią?
- Próbowałam.
- Jak zareagowała?
- Snobistycznie.
Charlotte położyła się na łóżku, a ja wyciągnęłam wszystkie rzeczy z mojego plecaka i włożyłam do niego ubrania.
- Dokąd idziesz? - zapytała Charlotte.
- Do Louis'a - zarumieniłam się lekko.
- Rita też tam będzie?
- Nie, ona ma być w hotelu.
- Jesteś pewna?
- Stanowczo.
- Wydaje się jakby była taka zaborcza przez Louis'a.
- Wiem - wzdycham.
- Wiesz coś o ich związku?
- Tak. Byli ze sobą osiem miesięcy, poznali się na jakiejś imprezie.
- Cholera. To jest trochę czasu - zmartwiła się Charlotte - Jak myślisz, to zdarzy się dziś w nocy? - uśmiechnęła się poruszając brwiami i od razu wiedziałam o co jej chodzi.
- Jak zwykle - zarumieniłam się.
Charlotte podniosła z podłogi gazetkę i zaczęła ją przeglądać, a ja dokończyłam pakowanie torby. Popatrzyłam na zegarek i zobaczyłam, że jest dopiero czwarta. Narzekając położyłam się na łóżku.
~
Z plecakiem na plecach ruszyłam w stronę windy w kamienicy, w której mieszka Louis. Drzwi się otworzyły i zostałam powitana przez Ritę z rozwaloną fryzurą, jej ubrania zwisały z niej. Nawiązałam z nią kontakty wzrokowy, jej uśmiech mówi wszystko.
- Hmm - mówi Rita - To po prostu staję się coraz lepsze i lepsze.
Ominęłam ją jak najszybciej się dało i udałam się do mieszkania Louis'a. Otworzył mi drzwi ubrany tylko w dresy i czapkę beanie.
- Chyba sobie żartujesz - oburzyłam się.
- Megan, ja..
- Nic nie mów - przerwałam mu.
- Pozwól mi to wyjaśnić.
- Nie ma tu nic do wyjaśniania.
- Nie chciałem tego.
- Stop! - krzyknęłam - Przestań!
- Czy możesz mnie wysłuchać?
- Nie. Nie chcę cię słuchać!
Pobiegłam w kierunku windy, a Louis stał jak wryty i tylko na mnie patrzył. Naciskałam szybko przycisk windy jakby to coś dało. Drzwi nareszcie się otworzyły i wepchnęłam się między ludzi stojących w windzie. Kiedy drzwi zaczęły się zamykać Louis przytrzymał je. Jego oczy były przekrwawione, pełne łez. Opuściłam głowę, a moje liczne łzy spadały na podłogę.
______________________________________________________
Jeśli szanujesz moją pracę to proszę udzielaj się chociaż troszeczkę :)
Pamiętaj proszę o komentarzu. Mała rzecz a cieszy :)
Musi być co najmniej 7 kom.
#IKYWTpl
@be_my_lou_xx
i mam malutką prośbę do osób, które mają twittera i dobre serduszko :3
https://twitter.com/be_my_lou_xx/status/483248663238803457 RT tutaj bym prosiła :)) To dla mnie ważne i tak na prawdę niewiele was to kosztuje
Łooo kurwa się dzieje!! O.O
OdpowiedzUsuń@soniagawdzis
Nie no serio, było tak dobrze i bum. A później płacze, narobił szkody teraz to napraw. Czekam na nexta. @Daria_Officiall
OdpowiedzUsuńo mój boże cudowny jak każdy *-*
OdpowiedzUsuńczekam na nexta
Niesamowity *-*
OdpowiedzUsuń@megatightening
Niesamowity
OdpowiedzUsuńSuper nagle wszystko runelo jak domek z kart mam nadzieje że sie pogodzą xx
UsuńNiesamowity najwspanialszy poprostu aww. :*
OdpowiedzUsuńW końcu sie coś dziejee ! <3 Oby byli razem taka para jest z nich <3
OdpowiedzUsuń